Aleksander Śliwka dla M-volley: Gra w seniorskiej reprezentacji jest moim marzeniem

Aleksander Śliwka, dwudziestojednoletni przyjmujący Indykpolu AZS-u Olsztyn, w wywiadzie dla M-volley po niedzielnym starciu z GKS-em Katowice, opowiedział o początkach kariery, celach olsztynian na ten sezon, ocenił wybór klubu i streścił swoje reprezentacyjne plany.

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Z boku mecz z GKS-em Katowice wyglądał na jednostronny pojedynek. Co pomogło wam zdominować przeciwników?

Aleksander Śliwka, Indykpol AZS Olsztyn: Myślę, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Z pewnością nie oczekiwaliśmy tak łatwej wygranej, choć oczywiście naszym celem było zwycięstwo. Spodziewaliśmy się jednak walki, bo GKS Katowice już nie raz w tym sezonie pokazał, że potrafi grać naprawdę dobrą siatkówkę. Dzisiaj katowiczanie nie zagrali najlepszego meczu, oddawali nam dużo piłek po własnych błędach, co tylko napędzało naszą grę. Graliśmy bez presji, więc Paweł Woicki zaprezentował cały arsenał naszych zagrań i zasłużenie dostał nagrodę MVP.

 

Przed startem rozgrywek spodziewaliście się, że będziecie walczyli o pierwszą czwórkę sezonu zasadniczego? Taki był wasz cel?

– Ciężko jest powiedzieć, jaki był nasz cel. Wiadomo, że chcieliśmy być w ósemce i walczyć w każdym meczu o zwycięstwo. Myślę, że mamy fajny zespół – mieszankę bardziej doświadczonych i młodych zawodników, naprawdę dobrze się czujemy ze sobą w drużynie. Wydaje mi się, że walka w każdym spotkaniu powinna być naszym celem, bo myśl o pierwszej czwórce może tylko zaszkodzić naszej koncentracji, która będzie kluczowa w rywalizacji o jak najwyższe miejsce.

 

Z czego wynika tak dobra postawa waszego zespołu? To kwestia zgrania czy dobrej formy?

– Myślę, że obydwie te rzeczy są ważne i wiele czynników wpływa na to, że w tym sezonie nasza gra wygląda naprawdę nieźle. Wygrywamy mecze, w których jesteśmy faworytami, mam również nadzieję, że jeszcze w tej rundzie uda się ugrać coś z zespołami z pierwszej trójki. O atmosferę w drużynie dbają bardziej doświadczeni gracze, szczególnie Daniel Pliński (śmiech). To wszystko w połączeniu z ciężką pracą sprzyja osiąganiu dobrych wyników.

 

Za nami 17 kolejek tegorocznych rozgrywek. Jesteś w stanie już ocenić, czy Olsztyn był dobrym wyborem?

– Można powiedzieć, że trochę się odbudowałem, bo to, że w drugiej połowie poprzedniego sezonu nie pojawiałem się na boisku, odebrało mi pewność siebie. Oczywiście, trenowałem ze świetnymi zawodnikami klasy światowej, grałem w dobrej drużynie, jednak nie dostawałem szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Teraz mogę więc powiedzieć, że Olsztyn był naprawdę dobrym wyborem. Pracuję pod okiem trenera, który we mnie wierzy, gram w drużynie, która stoi za mną murem. Bardzo się cieszę, że tu jestem i chciałbym, żeby ten sezon trwał dla nas jak najdłużej.

 

Wspomniałeś o trenerze. Jak ci się układa współpraca z tak doświadczonym szkoleniowcem, jakim jest Andrea Gardini?

– Wcześniej pracowałem tylko z polskimi trenerami, więc praca z zagranicznym szkoleniowcem jest dla mnie nowym doświadczeniem, które bardzo pozytywnie oceniam. Andrea jest przede wszystkim szczerą osobą. Po gorszym meczu, treningu czy nawet słabszej akcji zawsze zwraca mi uwagę, wiem nad czym mam pracować i czego ode mnie oczekuje, a to jest dla mnie bardzo dużą wartością. Podoba mi się to, że mimo jasnych wymagań, daje nam też trochę „wolności na boisku”. Mam nadzieję, że będę mógł z nim jak najdłużej współpracować.

 

Przed tobą na wypożyczeniu w Olsztynie grał również m.in. Bartosz Bednorz, który później trafił do seniorskiej reprezentacji. Liczysz na to, że twoja kariera potoczy się podobnie?

Tego lata reprezentacja U-23 zagra na Mistrzostwach Świata w Egipcie, mam nadzieję na powołanie i to jest mój najbliższy reprezentacyjny cel. Chciałbym pomóc drużynie osiągnąć sukces, najlepiej przywieźć medal. Gra w seniorskiej reprezentacji jest moim marzeniem, ale nie wybiegam tak daleko w przyszłość, na wszystko mam jeszcze czas. Teraz skupiam się na pracy, bo to jest jedyny sposób na zrealizowanie moich planów. Cieszy mnie to, że potrafiłem się odbudować, teraz mogę tylko trenować i czekać na swoją szansę.

 

Pochodzisz z siatkarskiej rodziny. Byłeś więc „zmuszony” do trenowania akurat tego sportu?

– Nie, absolutnie nikt mnie nie zmuszał do tej dyscypliny. Pokochałem siatkówkę i sam chciałem w nią grać, chociaż w zasadzie na początku nie miałem gdzie. Dopiero później w mojej miejscowości założony został klub, m.in. przez moich rodziców. Dostałem okazję do trenowania i rozwijania się w tym kierunku. Miałem trochę szczęścia, trafiłem na paru dobrych ludzi i skończyło się tak, że gram w PlusLidze, spełniając tym samym część ze swoich marzeń.

 

W wolnym czasie śledzisz poczynania innych zespołów czy raczej odpoczywasz od siatkówki?

Oglądam wiele meczów w telewizji, śledzę wyniki, w szatni również jest to częsty temat rozmów. Myślę, że profesjonalni gracze poniekąd muszą żyć siatkówką, ale nie można z tym przesadzić. Trzeba znaleźć czas na inne zainteresowania i rozrywki, na regenerację i dać sobie chwilę odpoczynku od ligowego zamieszania.

 

Czy jest więc jakiś siatkarz, którego gra szczególnie ci się podoba i na którym się wzorujesz?

– Tak, od paru lat jest to Michał Winiarski. Zawsze go podziwiałem, przede wszystkim za jego wszechstronność. Według mnie nie ma słabych stron. Przez ostatnie sezony nic się nie zmieniło i wciąż jest dla mnie wzorem.

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok

Zdjęcia: M-volley

 

 

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *