Bartosz Kwolek dla M-volley: W siatkówce świadomość własnych możliwości jest kluczowa

Bartosz Kwolek, przyjmujący reprezentacji Polski juniorów, w wywiadzie dla M-volley opowiedział o pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw świata, debiutanckim sezonie w PlusLidze, celach reprezentacyjnych i o tym, co według niego jest najważniejsze dla siatkarza.

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Z pewnością mecz z Belgami nie był specjalnie trudny. Czy takie spotkania mogą przeszkodzić w zachowaniu koncentracji przez cały turniej?
Bartosz Kwolek, przyjmujący reprezentacji Polski juniorów: Myślę, że tak łatwo wygrane mecze budują pewność siebie, która dla mnie jako sportowca jest bardzo ważna. Wychodzę z założenia, że w siatkówce świadomość własnych możliwości jest kluczowa. To spotkanie jednak nie było tak łatwe, jak może się wydawać. Długo razem nie graliśmy, przez co musimy się powoli zgrywać i cieszymy nas to, że wynik wygląda tak, a nie inaczej.

Na początkach setów Belgowie nie ustępowali wam punktowo. Czy wtedy z tyłu głowy pojawiła wam się myśl, że jednak zwycięstwo będzie trudne do wywalczenia?
– Wypracowaliśmy sobie już pewien styl gry i każdy nasz mecz wygląda podobnie – trudno nam jest szybko wejść w poszczególne partie i grać od początku na maksimum możliwości. Nasza gra przez parę pierwszych akcji często faluje. Dopiero w miarę rozwoju meczu czy każdego z setów staramy się wypracować sobie przewagę, a w końcówkach dobijamy przeciwników. Przez to do spotkań podchodzimy spokojnie, z chłodną głową, i na razie ten system gry nam się sprawdza.

W ostatnim sezonie większość z was występowała w barwach różnych klubów. Czy bardzo odczuliście tę przerwę od wspólnej gry?
– Zdecydowanie. Najlepiej to widać na treningach, gdzie potrzebujemy bardzo wielu powtórzeń by wykonać któryś z elementów poprawnie. Widać, że nie mamy takiej szybkości gry w poszczególnych akcjach, a piłka nie chodzi jak po sznurku, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Są jeszcze pewne niuanse, które nam przeszkadzają, ale myślę, że z każdym meczem będzie to wyglądało coraz lepiej.

Awans na mistrzostwa świata jest dla ciebie sukcesem czy raczej spełnionym obowiązkiem?
– Oczywiście, że obowiązkiem.

To ciekawe, bo Jakub Kochanowski powiedział, że dla niego kwalifikacja to pierwsze osiągnięcie reprezentacyjne w tym roku.
Na pewno fajnie będzie ten awans wywalczyć, ale ja stawiam sobie zdecydowanie wyższe cele. Dla mnie ten turniej to tylko rozgrzewka przed właściwymi imprezami. Oczywiście, kwalifikacja jest podstawą, jednak niczym więcej. Każdy ze środowiska siatkarskiego oczekuje od nas mistrzostwa w ostatniej imprezie juniorskiej i my również zamierzamy zdobyć złoto.

Czyli cel jest jeden i każdy inny medal będzie porażką?
– Cel jest niezmienny od samego początku.

Mateusz Masłowski w wywiadzie dla naszego portalu powiedział, że mentalność zwycięzców jest jednym z waszych największych atutów. Zgadzasz się z tym?
– W zasadzie ciężko jest nie mieć takiej pewności siebie, jeśli w swojej kategorii wiekowej wygrywa się wszystkie mecze (śmiech). Myślę, że jesteśmy bardzo charakterni i to nas wyróżnia na tle innych reprezentacji. Mimo kryzysów potrafimy wygrywać „przegrane sety”, często pokonujemy nie tylko przeciwników, ale i własne słabości. Ta mentalność sama w nas dojrzewała z każdym zwycięstwem i może faktycznie teraz stała się naszą bronią.

Przed waszym debiutem w ekstraklasie występowaliście na parkietach 1.ligi. To był dla was siatkarski poligon?
– Tak, bardzo nam to pomogło wejść w dorosłą siatkówkę, ale również znacznie ułatwiło osiąganie sukcesów na arenie międzynarodowej. Fakt, że graliśmy ciągle w tym samym składzie, w którym teraz występujemy, dał nam przede wszystkim dużo zgrania, którego brakuje w innych reprezentacjach. Nie bez znaczenia jest również to, że mogliśmy rywalizować ze znacznie bardziej doświadczonymi siatkarzami, a poziom 1.ligi dla młodych zawodników, jakimi wtedy byliśmy, był naprawdę wysoki. Dzięki temu każdy z nas indywidualnie poprawił swoje umiejętności, ale również staliśmy się lepszym zespołem.

Jak oceniasz swój pierwszy sezon w PlusLidze?
– Wychodzę z założenia, że zawsze wszystko można zrobić lepiej. Ciężko jest mi ocenić swój debiut, bo miałem gorsze i lepsze momenty. Cieszę się jednak, że dostałem sporo szans gry i mam nadzieję, że nie zawiodłem klubu i trenera. Nie mogę narzekać na swój wybór, ponieważ w pierwszej kolejności chodziło mi o dobry trening, który pozwoli mi na rozwój. Politechnika Warszawska mi to zapewniła, więc jestem zadowolony z tego sezonu.

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: Małgorzata Kilijanek
M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *