Elviss Krastins dla M-volley: Wyciągnęliśmy wnioski z porażek

Rzeszowianie odnieśli trzysetowe zwycięstwo z drużyną BBTS-u Bielska-Białej. Po spotkaniu porozmawialiśmy z przyjmującym Asseco Resovii – Elvissem Krastinsem. Fin opowiedział nam m.in. o poprzednich sezonach w lidze fińskiej i belgijskiej, a także o obecnej sytuacji w drużynie z Rzeszowa.

 

Katarzyna Mac, M-volley.pl: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką?

Elviss Krastins: Zacząłem trenować bardzo wcześnie. Gdy byłem dzieckiem, już w wieku sześciu lat zainteresował mnie ten sport, ale wiadomo, że nie brałem tego jeszcze na poważnie. Później siatkówka zeszła na dalszy plan, a wręcz przez jakiś czas nie chciałem trenować tej dyscypliny. Kilka lat później, może gdy miałem jedenaście czy dwanaście lat, wróciłem do tego sportu i od tego czasu siatkówka towarzyszy mi na co dzień.

Twoim pierwszym klubem była Valepa Sastamala. Jak wspominasz czas spędzony w tej drużynie?

Był to dobry wybór na rozpoczęcie mojej kariery siatkarskiej. Zresztą można się domyślić, że czułem się w tej drużynie bardzo dobrze, gdyż spędziłem tam aż sześć lat – mój pierwszy sezon rozegrałem jako szesnastolatek, a ostatni – gdy miałem dwadzieścia dwa lata. Przez pierwsze miesiące byłem zawodnikiem rezerwowym, ale dzięki ciężkiej pracy i motywacji udało mi się przebić do pierwszego składu. Myślę, że to był najlepszy dla mnie klub, w którym mogłem nauczyć się podstaw profesjonalizmu w siatkarskim świecie. Graliśmy też w Pucharze CEV, dzięki czemu mogłem nabrać trochę doświadczenia na arenie europejskiej. Dlatego też spędziłem tam tak długi okres czasu.

Ostatni rok spędziłeś w belgijskiej Antwerpii. Co możesz powiedzieć o tym sezonie?

Mogę powiedzieć, że to był dla mnie rok, w którym wiele się nauczyłem i zrobiłem krok naprzód, jeśli chodzi o siatkówkę. Był to mój pierwszy sezon za granicą. Na początku było mi trochę ciężko, ale szybko się zaaklimatyzowałem. Czas spędzony w tej drużynie wspominam bardzo miło. Nauczyłem się w niej, jak radzić sobie z większą odpowiedzialnością.

Gdy pojawiła się oferta z Rzeszowa, długo się nad nią zastanawiałeś?

Trochę wcześniej i mniej więcej w tym samym czasie pojawiło się dla mnie kilka ofert z różnych klubów. Gdy Asseco Resovia zaproponowała mi kontrakt, nie zastanawiałem się długo nad podjęciem tej decyzji. Wiedziałem, że w Rzeszowie jest świetna drużyna, a poziom polskiej ligi jest wysoki, więc praktycznie bez wahania zdecydowałem się na grę tutaj.

Jak podoba Ci się miasto?

Rzeszów jest ładnym, schludnym miastem. Na dodatek jest bardzo podobny do mojej rodzinnej miejscowości w Finlandii, więc od początku łatwo się tutaj odnalazłem. Ludzie są uprzejmi i wszystko jest jak najbardziej na plus.

Dwie porażki poniesione w tym tygodniu zaniepokoiły kibiców. Wam również z pewnością nie było wesoło… Sądzisz, że moment słabszej dyspozycji jest już za wami?

Wiadomo, że nikt nigdy nie lubi przegrywać. Myśleliśmy nad przyczyną gorszej formy i wyciągnęliśmy wnioski z tych przegranych. Czasami nie warto szukać usprawiedliwienia, tylko przyznać przed sobą, że nie udźwignęliśmy tych dwóch meczów. Taki jest sport – w siatkówce wszystko może się wydarzyć. Dostaliśmy trudną lekcję w meczu z PGE Skrą Bełchatów, ale nie możemy się załamywać. Musimy się jeszcze bardziej skoncentrować i na każde kolejne spotkanie wyjść z większą motywacją, aby je wygrać.

Asseco Resovia przegrała oba spotkania z PGE Skrą w tym sezonie, ale już niedługo będziecie mieli szansę się zrewanżować. Jakie elementy musicie poprawić, aby z nimi wygrać?

W obu meczach, które rozegraliśmy z nimi, nasi rywale wywarli na nas dużą presję w polu serwisowym. Mieliśmy problem z przyjęciem ich świetnych zagrywek, więc zdecydowanie nad tym musimy popracować. Wiemy jednak, że oni nadal będą zagrywać z podobną siłą i precyzją, więc powinniśmy postarać się opanować w takiej sytuacji. W obu spotkaniach większość zawodników z Bełchatowa posyłała nam piłki z prędkością ponad 100 km/h, a my nie poradziliśmy sobie z ich przyjęciem. Z pewnością więc przygotowując się do kolejnego starcia z nimi, musimy przyjąć sporo takich piłek na treningu, aby spokojnie je dograć do rozgrywającego. Gdy opanujemy przyjęcie, na pewno będziemy pewniejsi i powalczymy na równym poziomie, czego zabrakło w poprzednich meczach.

Kwestia dobrej atmosfery w Asseco Resovii i team spiritu jest często poruszana przez kibiców. Jak to wygląda wewnątrz drużyny z Twojej perspektywy?

Trudno mi powiedzieć, ponieważ to mój pierwszy rok w nowym zespole. Nie mogę niczego potwierdzić ani niczemu zaprzeczyć, aczkolwiek na pewno nie jest tak źle, jak może to być odbierane. Wiadomo, że po porażkach atmosfera nie jest zbyt miła. Każdy reaguje na to w inny sposób. Najważniejsze, aby szybko się pozbierać i dojść do siebie. Wszystko się ze sobą łączy – ciężka praca na treningach zazwyczaj procentuje wygraną, z kolei zwycięstwa budują zespół.

W środę rozegracie kolejny mecz w ramach rozgrywek o Puchar CEV. Co sądzisz o kolejnym przeciwniku – Vojvodina Novi Sad?

Serbowie zazwyczaj są trudnymi przeciwnikami, ponieważ są mocni mentalnie. Na pewno musimy się przygotować dokładnie do tego meczu, a przede wszystkim nie zlekceważyć ich, ponieważ pozory mogą mylić i na pewno nie będzie to łatwy przeciwnik.

Na koniec powiedz, jak Ci idą zmagania z językiem polskim.

Gdy słyszę, jak ktoś rozmawia po polsku, rozumiem dość dużo, ponieważ znam język rosyjski, który jest w wymowie dość podobny. Kiedy trener mówi po polsku, albo polscy zawodnicy rozmawiają między sobą w szatni, zazwyczaj nie mam problemu ze zrozumieniem o czym mówią. Zdecydowanie gorzej z odpowiedzią z mojej strony, ponieważ moje zdolności nie sięgają tak daleko, żeby mówić po polsku.

 

Rozmawiała Katarzyna Mac
Fot. M-volley.pl

(3 ocen, ogólnie: 5,00 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *