Grzegorz Pająk dla M-volley: Kibice zawsze nas wspierają i dopingują do jak najlepszej gry

Rozgrywający Aluronu Virtu Warty Zawiercie, Grzegorz Pająk, w rozmowie z naszym portalem ocenił debiut zawiercian w PlusLidze, opowiedział o atmosferze w zespole i o tym, jak duże wsparcie dają drużynie kibice.

Paulina Klimek, M-volley: Za wami debiut w PlusLidze, w którym zagraliście z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Co prawda nie udało się zdobyć punktów, ale wasza gra wyglądała dobrze. Jak pan oceni ten mecz?
Grzegorz Pająk, Aluron Virtu Warta Zawiercie: Myślę, że to było dobre spotkanie w naszym wykonaniu, bo przede wszystkim walczyliśmy. Zmierzyliśmy się z bardzo silnym zespołem i w przeważającej części tego meczu graliśmy z kędzierzynianami jak równy z równym, więc to był dla nas bardzo dobry mecz.

Co według pana zaważyło na tym, że jednak nie udało się zwyciężyć?
– Trudno mi cokolwiek powiedzieć, ale zauważyłem, że bardzo dużo piłek graliśmy daleko od siatki. Choć chłopcy na skrzydłach wiele z nich kończyli, wystarczyło kilka sytuacji, w których ZAKSA podbiła parę trudnych piłek i całkowicie odmieniła obraz seta czy meczu. Takiego jednego elementu chyba nie potrafię wskazać. Wydaje mi się, że ZAKSA była lepsza jako zespół na całej długości dzisiejszego spotkania i można powiedzieć, że zasłużenie wygrała. Mam jednak nadzieję, że napędziliśmy im trochę strachu.

Początek trzeciego seta nie był dla was udany. To dziesięciominutowa przerwa tak na was wpłynęła?
– Nie wiem, pewnie tak. Trudno teraz powiedzieć, czy to przerwa zmieniła obraz naszej gry. Na pewno zaczęliśmy mniej agresywnie, niż zakończyliśmy tego drugiego seta, a ZAKSA to sprytnie wykorzystała. Później jednak trener zrobił dwie bardzo dobre zmiany i od wyniku 17:10 doprowadziliśmy nawet do momentu, gdzie było po 23. To tylko świadczy o tym, że mamy naprawdę fajny, wyrównany zespół i nieważne kto jest na boisku, potrafimy wyjść i grać jak równy z równym, nawet z najlepszymi zespołami.

Wasza dobra gra w dzisiejszym meczu napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami w lidze?
Na pewno tak. Sprawdziliśmy też dzisiaj, w jakiej dyspozycji są nasi kibice i okazało się, że w bardzo dobrej. Kiedy był ten moment, że dochodziliśmy ZAKSĘ w trzecim secie i kibice krzyknęli,  widać było, że zawodnicy z Kędzierzyna byli trochę przestraszeni. Myślę, że jak w końcu potrenujemy w pełnym składzie i będziemy występować na treningu w większej ilości zawodników, to takie momenty, jak końcówka trzeciego seta, będziemy rozstrzygać na swoją korzyść. Kibice nam w tym na pewno pomogą.

Jako drużyna czujecie presję? Nie macie wrażenia, że każdy z siatkarskiego świata patrzy wam na ręce i na to, jak poradzicie sobie w lidzę jako bieniaminek?
– Nie, nikt nam takich sygnałów nie wysyła. Często się mówi o beniaminkach, że dużo im się wybacza, ale my nie chcemy takiego taktowania. Chcielibyśmy, żeby każdy traktował nas, jakbyśmy byli w lidze od czterech sezonów i z wszystkimi będziemy walczyć na równym poziomie. Mam nadzieję, że w każdym meczu będziemy w stanie zaprezentować agresję na boisku i nie tylko z najlepszymi, ale i z drużynami bardziej w naszym zasięgu, będziemy potrafili grać na takim poziomie i wygrywać.

Jak Pan się czuje tutaj, w Zawierciu, w tej drużynie, przed zawierciańską publicznością?
Bardzo dobrze i myślę, że to widać. Tak naprawdę nie wiedziałem, czego mam się spodziewać po pierwszym meczu, ale organizacyjnie, sportowo i w sprawie dopingu wszystko wyszło na szóstkę z plusem. Ja się czuję bardzo dobrze, mamy bardzo dobrą atmosferę w zespole. Nieważne, tak jak już wcześniej wspominałem, kto jest na boisku. Wszyscy idziemy w jednym kierunku i chcemy wygrać dla zespołu, a to się ceni. Kibice zawsze nas wspierają i dopingują do jak najlepszej gry, a takie rzeczy jak najbardziej sprawiają, że w drużynie jest bardzo fajnie.

Rozmawiała Paulina Klimek
Fot.: M-volley.pl

 

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *