Kamil Rychlicki dla M-volley: Dziękuję rodzicom za to, że wychowali mnie na Polaka

Kamil Rychlicki, reprezentant Luksemburga i przyjmujący NOLIKO Maaseik jest siatkarzem polskiego pochodzenia. Zawodnik opowiedział nam m.in. o początkach jego kariery, Mistrzostwach Europy Małych Państw, grupie w Lidze Mistrzów, a także o ewentualnych planach gry w Polsce.

 

Katarzyna Mac, M-volley: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką?
Kamil Rychlicki, NOLIKO Maaseik: Na pewno w jakimś stopniu to tradycja rodzinna, jednak rodzice nigdy mnie nie namawiali do gry w siatkówkę. Gdy byłem małym chłopcem, u nas w domu bardzo często wszyscy oglądaliśmy mecze w telewizji – czy to PlusLiga, czy mecze reprezentacji. Myślę więc, że to była tylko kwestia czasu zanim zacząłem trenować tę dyscyplinę. Mój brat również grał w siatkówkę i gdy chodziłem na jego mecze, trudno mi było już oderwać się od piłki.

Urodziłeś się i dorastałeś w Luksemburgu. Rodzice uczyli Cię od początku języka polskiego, czy uczyłeś się jednocześnie dwóch języków?
Nasi rodzice wychowali mnie i mojego brata na Polaków. U nas w domu zawsze rozmawialiśmy tylko w języku polskim, oprócz tego oglądaliśmy polską telewizję, więc nauka tego języka była czymś naturalnym i oczywistym. Rodzice wysyłali nas też w każdą sobotę do polskiej szkoły, żebyśmy się nauczyli poprawnie pisać i czytać po polsku. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Poza domem – w szkole i na podwórku musiałem oczywiście porozumiewać się w języku luksemburskim (tak, naprawdę istnieje taki język). Dzięki systemowi edukacji w Luksemburgu obecnie mówię płynnie w kilku językach – polskim, luksemburskim, niemieckim, francuskim i angielskim.

Karierę rozpocząłeś w 2012 roku i przez cztery sezony broniłeś barw VC Strassen. Jak wspominasz czas spędzony w tej drużynie? Czy był to dobry wybór na pierwszy krok w kierunku profesjonalnej siatkówki?
Myślę, że określenie „profesjonalna” kariera dotyczy mnie od ubiegłego roku, kiedy zacząłem grać w Belgii. W Luksemburgu raczej nie istnieje takie pojęcie jak profesjonalne uprawianie sportu. Ludzie traktują tam sport bardziej jak hobby, wiec trudno mówić o prawdziwym profesjonalizmie. Tak naprawdę w luksemburskim VC Strassen grałem trochę dłużej niż cztery sezony, bo zacząłem już w wieku 8 lat. W 2012 roku przeniosłem się do drużyny seniorskiej. Zanim zacząłem myśleć o innych możliwościach, najpierw zależało mi na tym, aby zdać maturę w Luksemburgu, więc naturalnie do tego czasu byłem związany z tym miejscem. Bardzo dobrze się złożyło, ponieważ w VC Strassen traktowano siatkówkę trochę poważniej niż w innych klubach. Gra w tej drużynie była dla mnie bardzo cennym doświadczeniem, jednak realia profesjonalnego świata siatkarskiego różnią się od tego, co przeżyłem w Strassen. Nauczyłem się tam sporo o siatkówce, a przede wszystkim o życiu. Jestem bardzo szczęśliwy, że miałem okazję dorastać w tym klubie.

W ubiegłym sezonie w NOLIKO Maaseik grałeś z Nikodemem Wolańskim. Jak układała się Wasza współpraca?
O Nikosiu, jako sportowcu i człowieku, mogę się wypowiadać tylko w superlatywach… tym bardziej, że na pewno będzie czytał ten wywiad (śmiech). A tak na poważnie przyznaję, że gdy trener Castellani poinformował mnie przed sezonem o transferze Nikodema do naszej drużyny, nie spodziewałem się, że pod koniec sezonu tak bardzo się zżyjemy. Sam fakt dalszego utrzymywania kontaktu mówi chyba wystarczająco wiele o naszej udanej współpracy.

Po sezonie spędzonym w drużynie wicemistrza Belgii Nikodem wrócił do Polski, a Ty zdecydowałeś się zostać w obecnej drużynie. Jaki był powód podjęcia tej decyzji?
Mam w głowie pewien plan mojej przygody z siatkówką, a pozostanie na kolejny rok w Maaseik było jego częścią. Mam tutaj wszystko, czego potrzebuję, a dodatkowym atutem reprezentowania barw NOLIKO jest to, że mogę zaprezentować się na parkietach Ligi Mistrzów.

W tym roku reprezentacja Luksemburga wygrała Mistrzostwa Europy Małych Państw. Zostałeś wybrany do Dream Teamu jako najlepszy przyjmujący. Jak wspominasz te mistrzostwa? Patrząc na wyniki meczów, które rozegraliście z Irlandią Północną, Cyprem i Islandią chyba nie było trudno sięgnąć po złoty medal… czy może to tylko pozory?
Trzeba przyznać, że Mistrzostwa Europy Małych Państw nie stoją na wysokim poziomie. Cypr od lat jest jedyną drużyną, która wśród uczestników prezentuje wyższy poziom niż reszta. Dla reprezentacji Luksemburga jest to więc zawsze duży sukces, kiedy udaje nam się ich pokonać. Dla mnie osobiście wygranie tych mistrzostw nie jest żadnym wielkim osiągnięciem, jednak pamiętając o tym, że w naszej reprezentacji jestem praktycznie jedynym zawodnikiem, który gra w profesjonalnej lidze wiedziałem, że ten turniej jest bardzo ważny dla moich kolegów z drużyny i dlatego ten złoty medal bardzo mnie cieszy.

Czy myślałeś kiedyś o grze w PlusLidze?
Nie ulega wątpliwości, że prędzej czy później chciałbym spróbować swoich sił w polskiej lidze. Na razie jednak trudno mi powiedzieć, kiedy ten etap nastąpi. Nie mam drużyny, w której chciałbym grać za wszelką cenę, aczkolwiek Cerrad Czarni Radom są trochę bliżej mojemu sercu ze względu na to, że mój tata kiedyś tam grał (Jacek Rychlicki był wychowankiem Czarnych Radom – przyp. red.).

Czy poza rozgrywanymi meczami odwiedzasz czasami Polskę?
– Oczywiście, że tak. Zawsze z przyjemnością raz czy dwa razy w roku wybieram się do Polski, aby odwiedzić resztę rodziny.

Czy znasz prywatnie któregoś z polskich siatkarzy lub zawodników grających w PlusLidze?
– Miałem przyjemność poznać jednego czy dwóch zawodników grających w polskiej lidze, ale nie łączą nas jakieś szczególne więzi. Muszę więc poczekać, aż Nikodem Wolański znowu zawita do siatkarskiej ekstraklasy w Polsce – wtedy będę mógł potwierdzić, że mam przyjaciela grającego w PlusLidze (śmiech).

Twoja drużyna rozpoczyna rywalizację w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zagracie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, Trentino Diatec i Arkasem Izmir.  Co sądzisz o tej grupie?
– Grupa wydaje mi się bardzo interesująca, chociaż na pewno dla nas niełatwa. Myślę jednak, że patrząc na uczestników Ligi Mistrzów, którakolwiek z grup byłaby dla naszej drużyny wyzwaniem. Mogę tylko zadbać o to i bardzo na to liczę, że NOLIKO Maaseik będzie również groźnym przeciwnikiem dla reszty drużyn.

 

Rozmawiała Katarzyna Mac
Fot. twitter.com/NOLIKO_Maaseik

(3 ocen, ogólnie: 5,00 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *