Karol Butryn dla M-volley: Mamy nadzieję, że ciężka praca zaprocentuje kolejnymi zwycięstwami

Karol Butryn, atakujący GKS-u Katowice, w wywiadzie dla M-volley ocenił wtorkową wygraną z LOTOSEM Treflem Gdańsk, opowiedział o meczowej tremie i klubie, w którym chciałby zagrać w najbliższej przyszłości oraz określił cele katowiczan na ten sezon.

Magdalena Kwaśniok, M-volley: W pierwszych dwóch partiach zdominowaliście siatkarzy LOTOSU Trefla Gdańsk i mało kto w hali spodziewał się tie breaka. Co spowodowało widoczny przestój w waszej grze?
Karol Butryn, GKS Katowice: W pierwszych dwóch setach bardzo dobrze zagrywaliśmy, co pozwoliło nam kontrolować ich przebieg, jednak po dziesięciominutowej przerwie role się odwróciły. Siatkarze z Gdańska przejęli inicjatywę w zagrywce i w ataku. Zwłaszcza Schulz sprawiał nam duże problemy, praktycznie do samego końca spotkania nie wiedzieliśmy, jak go zatrzymać. Cieszymy się jednak, że ostatecznie odnieśliśmy zwycięstwo. Na pewno będzie to pozytywny bodziec do dalszej pracy.

Czy ta wygrana jest szansą na przełamanie słabszej dyspozycji?
Następne spotkanie również gramy u siebie. Podejmiemy w Spodku zespół z Bielska, który jest znacznie mniej wymagającym przeciwnikiem, ale zawsze może nas zaskoczyć. Ostatnia porażka z AZS-em Olsztyn pokazała, że jeżeli się nie skoncentrujemy, możemy przegrać mecz już w szatni. Mamy nadzieję, że od wygranej z Lotosem zaczniemy serię zwycięstw, bo teraz mamy przed sobą pojedynki z teoretycznie słabszymi przeciwnikami.

Mimo dobrego początku sezonu od paru kolejek wasza gra z pewnością nie wygląda tak, jakbyście tego chcieli. Jaki jest tego powód?
To bardzo trudne pytanie. Gdybyśmy znali na nie odpowiedź, na pewno byśmy coś zmienili (śmiech). Ostatnio faktycznie gramy w kratkę, ale naprawdę ciężko pracujemy i możemy mieć tylko nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości kolejnymi zwycięstwami.

Za nami ponad połowa sezonu zasadniczego. Przyzwyczaił się już pan do plusligowej otoczki?
Myślę, że tak. To mój pierwszy sezon w PlusLidze, a więc trema jest przed każdym meczem, ale teraz ten stres jest bardziej motywujący i coraz mniejszy.

Jak duża jest różnica między ekstraklasą a 1.ligą, w której występowaliście w poprzednim sezonie?
Moim zdaniem ogromna i nie chodzi tu tylko o poziom sportowy. Każdy mecz jest dużym wydarzeniem, na który, jak do Spodka,przychodzi znacznie więcej ludzi niż na spotkania 1.ligi.To wiąże się z wyższymi wymaganiami kibiców i większą presją. Oczywiście, siatkarsko również jest to duży przeskok.

Podobnie jak wielu pańskich kolegów, został pan w GKS-ie po wywalczeniu awansu do ekstraklasy. To znaczy, że wyjątkowo dobrze się pan czuje w tej drużynie?
Zdecydowanie. Bardzo mnie cieszy to, że klub chciał mnie zatrzymać na kolejny sezon i chciałbym pomóc zespołowi w osiąganiu jak najlepszych wyników. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też tutaj zostanę.

Piotr Gruszka po wygranej z Asseco Resovią powiedział, że przy tak dobrej pańskiej grze, ciężko będzie pana zatrzymać w Katowicach. Rozumiem, że jego obawy były nieuzasadnione?
Staram się nie myśleć o swojej grze w takich kategoriach. Za nami dopiero połowa sezonu, chcę więc skupić się na treningach i ciężkiej pracy. Mam nadzieję, że tak pomogę zespołowi w wygrywaniu kolejnych spotkań.

Nie ma więc klubu, w którym chciałby pan zagrać w najbliższej przyszłości?
Jest, GKS Katowice (śmiech).

Jakie są wasze cele na pozostałą część sezonu?
Staramy się ciężko pracować i mamy nadzieję, że to zaprocentuje kolejnymi wygranymi spotkaniami. Chcielibyśmy urwać jakieś punkty faworytom, może powtórzyć wynik z Rzeszowa, jednak to z pewnością nie będzie łatwe. Na pewno będziemy walczyć i oby to nam pozwoliło wygrywać kolejne mecze.


Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: gkskatowice.eu

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *