Krzysztof Ignaczak zakończył karierę sportową

Krzysztof Ignaczak zakończył karierę sportową

Kolejny bardzo doświadczony siatkarz zdecydował się na zakończenie kariery sportowej. Krzysztof Ignaczak oficjalnie poinformował o tym na  łamach „ Przeglądu Sportowego” oraz na swojej stronie  iglaszyte.pl. – Wiele razy pytaliście mnie, gdzie pojawi się moje nazwisko, czy jeszcze się zdecyduję na grę. Cóż, to jest ostatni felieton w „PS”, który piszę jako czynny sportowiec… –  potwierdził.

 

Sylwetki doświadczonego libero nie trzeba szerzej nikomu przedstawiać. Popularny Igła na boisku spędził prawie 20 lat i jak sam wspomina .. Sportowcem nie przestanę być nigdy, jestem nim z krwi i kości, umrę jako sportowiec. Ale już nie będzie to mój zawód.  Nadszedł czas pożegnania z boiskiem i jest mi z tym ciężko. Tak jak wielu innym, o których ostatnio pisałem – choćby w naszej dyscyplinie o Sergio czy wielkim mistrzu Tomaszu Majewskim.


Jak się okazało, ostatnim moim meczem przy dużej widowni było pożegnanie Pawła Zagumnego w Spodku. Naszła mnie wtedy taka refleksja, że to już nie jest moje miejsce. Że muszę znaleźć coś innego, że będą nowe wyzwania. 


Pierwszym klubem siatkarskim Ignaczaka był Chełmiec Wałbrzych. Potem reprezentował barwy Płomienia Sosnowiec, by przenieść się do AZS-u Częstochowa. Cztery sezony spędził w bełchatowskiej Skrze by dołączyć do Asseco Resovii w 2007 roku i stać się jej ikoną. Na Podkarpaciu spędził w sumie  dziewięć sezonów zdobywając z tą drużyną dwa brązowe, trzy srebrne i trzy złote medale Mistrzostw Polski. Świętował także zdobycie dwóch srebrnych medali w Europejskich Pucharach – CEV i Lidze Mistrzów.


Igła, który przez lata  był ostoją narodowej drużyny, jest wciąż jeszcze aktualnym Mistrzem Świata z 2014 roku. Zdobywał również mistrzostwo Europy oraz wygrał  Ligę Światową w 2012 roku. Do tego dorobku trzeba dorzucić srebro w Pucharze Świata z 2011 roku oraz brązowe krążki ME oraz LŚ.

 

Krzysztof podziękował za wspólne lata i wszystkie emocje kibicom, działaczom, sponsorom, kolegom z boiska, trenerom oraz swojej rodzinie. I podkreśla, że nie zrezygnuje z ukochanej siatkówki

.. Serce na pewno jeszcze nieraz zaboli, gdy będę na meczu, gdy zobaczę szykujących się do wyjścia na boisko chłopaków. Jeszcze nieraz chęć gry mnie poderwie. „To już jest koniec, nie ma już nic” – tak śpiewają Elektryczne Gitary. U mnie nie będzie „nic”. Całe życie oddałem sportowi i przy nim chcę pozostać. A że zawsze miałem spore parcie na szkło i wszyscy się ze mnie śmiali, że lubiłem media, to chyba w tej działce spróbuję się realizować. I oczywiście być przy mojej ukochanej siatkówce! Więc do zobaczenia. Tylko już nie po drugiej stronie boiska, a raczej po drugiej stronie ekranu.

 


Źródło: inf.własna / iglaszyte.pl

Fot. mvolley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *