Maciej Muzaj dla M-volley: Moim podstawowym celem jest rozwój

W sobotę w katowickim Spodku reprezentacja Polski zmierzyła się w pierwszym meczu tego sezonu z drużyną narodową Kanady. Debiut Vitala Heynena na ławce trenerskiej Biało-Czerwonych nie wypadł najlepiej – Polacy po czterech setach musieli uznać wyższość przeciwników. Po porażce porozmawialiśmy z atakującym polskiej drużyny, Maciejem Muzajem. Siatkarz opowiedział nam o współpracy z nowym szkoleniowcem, metodach szkoleniowych belgijskiego trenera oraz zdradził nam swoje cele na ten sezon. 

 

Magdalena Kwaśniok, M-volley.pl: Zespół jest już po pierwszym zgrupowaniu i meczu towarzyskim. Ma pan jakiś ogólny obraz tego, jak będzie wyglądała drużyna pod wodzą Vitala Heynena?
Maciej Muzaj, reprezentacja Polski: – Tak, już pierwszy obóz przygotowawczy pokazał nam wszystkim, że będziemy mieli do czynienia z wieloma nowościami w prowadzeniu zespołu przez szkoleniowca. Trener przedstawił nam ogólnie jego koncepcję na funkcjonowanie drużyny; między innymi plan tego, kto, z kim i przeciwko komu będzie grał. Na ten moment mogę powiedzieć, że ten pomysł mi się podoba i myślę, że może zadziałać. Na razie wszystko oceniam bardzo pozytywnie – nie pozostaje nic innego, jak tylko ciężko pracować.

 

W poprzednim sezonie miał Pan okazję współpracować z Ferdinando de Giorgim. Jak bardzo różnią się metody szkoleniowe obu trenerów?
– Wspomniani szkoleniowcy są tak różni, że nawet nie wiem, od czego miałby zacząć wymienianie odmienności w ich działaniach – to jakby zestawienie dwóch przeciwległych biegunów. Począwszy od rozgrzewki, przez podejście do treningu, kończąc na zwracaniu szczególnej uwagi na nieco inne elementy gry… Niemal na każdym kroku widać kontrast między szkoleniem poprzedniego i aktualnego trenera reprezentacji. Zobaczymy, który z tych systemów będzie dla nas lepszy. Jak pokazują wyniki, tamta szkoła niestety nie zdała egzaminu, ale dopiero zbliżające się spotkania pokażą, czy większy luz, który teraz mamy, przyniesie poprawę w naszej grze.


Uważa Pan, że wspomniany “luz” będzie miał wpływ na atmosferę w drużynie i decydujące znaczenie dla wyników w tym sezonie?

– Mam nadzieję, że tak będzie i metody szkoleniowe trenera Heynena przyczynią się do stworzenia prawdziwej chemii w zespole. W środowisku siatkarskim dało się słyszeć opinie, że w zeszłym roku atmosfera w reprezentacji nie była najlepsza. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że wcale nie było tak źle (śmiech), ale może faktycznie większy rygor był dla nas w jakimś stopniu trudny do zniesienia. Naprawdę mam nadzieję, że nowa szkoła zadziała, jednak nie mogę prognozować, jak będą wyglądały tegoroczne wyniki – jesteśmy dopiero na początku przygotowań.

 


Czy cały początek sezonu reprezentacyjnego będzie wyglądał jak dzisiejsze spotkanie z Kanadą, w którym swoją szansę dostało wielu młodych siatkarzy?

– Nie mogę do końca zdradzić planów trenera, ale na pewno liczę na to, że będę regularnie grał. Mogę również powiedzieć, że wielu siatkarzy dostanie szansę pokazania się na boisku, co bardzo mi się podoba. Oczywiście, bez względu na skład, w każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo. Cieszy mnie jednak, że zawodnicy z doświadczeniem podobnym do mojego będą mieli więcej okazji do gry czy nawet popełniania swoich błędów, a nie patrzenia na wszystkie spotkania z kwadratu. Nie chciałbym sytuacji, w której za parę lat już nie będę młodym siatkarzem, a dla reprezentacji pozostanę, mówiąc kolokwialnie, młodziakiem, bez większego doświadczenia.

 

Mecze jak dzisiejszy, rozegrany przed wielotysięczną publicznością w Spodku, dużo dają młodym zawodnikom? Pomagają przyzwyczaić się do presji?
– Z pewnością były to bardzo dobre warunki do sprawdzenia się. Dzisiejsze spotkanie dało nam namiastkę tego, jak wygląda najwyższa klasa rozgrywek na szczeblu międzynarodowym. Świetna atmosfera, dużo kibiców, którzy też w pewnym sensie nałożyli na nas trochę wspomnianej presji – każdy z nas chciał się jak najlepiej zaprezentować, zwłaszcza, że po naszej stronie było wielu debiutantów. Może faktycznie trochę nas to wszystko przytłoczyło, ale trudno mi ocenić, czy było to decydujące dla wyniku spotkania. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że bardzo mi zależy na reprezentacji i myślę, że u wszystkich wygląda to podobnie. Każdy ma swoje cele indywidualne i sam na siebie nakłada odpowiednią presję.


W takim razie jaki jest Pana cel na ten sezon?

– Bardzo chciałbym zasłużyć na znalezienie się w kadrze na zbliżające się mistrzostwa świata. Myślę jednak, że moim podstawowym celem jest rozwój umiejętności – podczas współpracy z trenerem Heynenem chciałbym się jak najwięcej nauczyć.

 

 

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok 
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *