Marcin Komenda dla M-volley: Okres spędzony z reprezentacją pozytywnie wpłynie na poziom mojej gry

W sobotę w katowickim Spodku reprezentacja Polski zmierzyła się w pierwszym meczu tego sezonu z drużyną narodową Kanady. Debiut Vitala Heynena na ławce trenerskiej Biało-Czerwonych nie wypadł najlepiej – Polacy po czterech setach musieli uznać wyższość przeciwników. Po porażce porozmawialiśmy z rozgrywającym polskiej drużyny, Marcinem Komendą, który skomentował dla nas przebieg spotkania oraz ocenił współpracę z nowym szkoleniowcem Biało-Czerwonych.

 

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Wyniki pokazują, że dość ospale rozpoczęliście całe spotkanie, jak i poszczególne sety. Czym to było spowodowane?
Marcin Komenda, reprezentacja Polski: Po pierwsze bardzo szkoda, że wynik meczu wygląda tak, a nie inaczej. Kibice dopisali i z pewnością do końca liczyli na to, że sięgniemy po zwycięstwo. Myślę jednak, że w tym spotkaniu były fragmenty naszej naprawdę dobrej gry. Oczywiście w niektórych momentach wyglądało to znacznie gorzej i wiele elementów zwyczajnie nam nie wychodziło; mam tu na myśli głównie wspomniane początki setów, które niestety nie należały do udanych w naszym wykonaniu. Z biegiem czasu się rozkręcaliśmy i wchodziliśmy na odpowiedni poziom, jednak czasami tego czasu zwyczajnie nie wystarczyło, by odrobić straty z pierwszej fazy seta. Wydaje mi się jednak, że reprezentacja Kanady postawiła dość wysoko poprzeczkę i ten mecz mógł się podobać.

 

Jak wspomniałeś, kibiców w hali było naprawdę dużo. To nie jest trochę tak, że cała otoczka meczu nieco was przytłoczyła?
– Rzeczywiście, sam w tak pełnym Spodku jeszcze nie grałem (śmiech), ale po naszej stronie jest wielu doświadczonych zawodników, przyzwyczajonych do dużej widowni. Dla mnie było to na pewno ogromne przeżycie, podobnie jak dla innych debiutantów, ale myślę, że wyciągnę z tego doświadczenia dużo przydatnych wniosków. Nie często zdarza się zagrać spotkanie w tak cudownej atmosferze, więc chcę z tego wyciągnąć jak najwięcej i bardzo się cieszę, że dostałem swoją szansę w tym meczu.

 

W dzisiejszym starciu z reprezentacją Kanady na boisku widzieliśmy mieszankę doświadczenia z młodością. Właśnie tak będzie wyglądała drużyna Vitala Heynena?
– Wydaje mi się, że trener chce coś takiego zbudować – oprzeć zespół na doświadczonych zawodnikach, a jednak zestawić ich z młodszymi siatkarzami, tym samym dodając grze drużyny odrobiny świeżości. Osobiście również wychodzę z założenia, że przy tworzeniu zespołu trzeba wszystko odpowiednio zbilansować, bo tylko tak można osiągnąć sukces. Wydaje mi się również, że dzięki szansie, którą dostaniemy, zbliżymy się nieco poziomem do bardziej doświadczonych graczy, co z pewnością podniesie jakość gry na treningach. O sztabie i całej drużynie mogę się wypowiadać w samych superlatywach i jestem przekonany, że zmierzamy w dobrym kierunku. Jak pokazał dzisiejszy mecz, trener na początku sezonu reprezentacyjnego będzie testował wszystkich zawodników, których ma do dyspozycji i myślę, że pomoże mu to w dokonaniu właściwych wyborów co do składu na mistrzostwa świata.

 

W zeszłym roku miałeś okazję współpracować z Ferdinando de Giorgim. Dostrzegasz jakieś różnice w pracy poprzedniego i aktualnego trenera reprezentacji?
– Przede wszystkim podejście mentalne tych dwóch szkoleniowców jest zupełnie inne. Trener Heynen bardziej kładzie nacisk na to, żebyśmy czerpali przyjemność z treningów; bawili się siatkówką i byli jak najbardziej uśmiechnięci. Sam jest bardzo pozytywną osobą, dlatego chce nas tym zarazić. Pod tym względem z pewnością się różnią, ale wydaje mi się, że każdy szkoleniowiec ma w swojej pracy coś, co dla mnie, jako dla młodego zawodnika, jest bardzo przydatne. Nie ma dwóch takich samych trenerów, tak samo, jak nie ma dwóch takich samych ludzi. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że bardzo przyjemnie mi się współpracuje z całym sztabem, bo mają do wszystkiego bardzo zdrowe podejście – na treningi przychodzimy z uśmiechem i staramy się z nich jak najwięcej wyciągnąć.

 

Możesz już ocenić, które podejście do treningu bardziej odpowiada drużynie i tobie indywidualnie?
– Tak naprawdę trzeba poczekać na efekty końcowe naszej pracy, bo to wyniki są tym, co weryfikuje metody szkoleniowe trenera. Na ten moment wydaje mi się, że mówiąc kolokwialnie, każdy chce mieć trochę luzu i cieszyć się tym, co robi. Już teraz widać, że trener daje nam możliwość realizowania swojej pasji i cieszenia się wykonywaną przez nas pracą. Dla wielu z nas siatkówka to całe życie, więc fajnie jest trenować ją z przyjemnością.

 

Myślisz, że team spirit będzie ważną częścią składową ewentualnego sukcesu?
– Jak najbardziej. Nie da się ukryć, że relacje międzyludzkie mają ogromny wpływ na to, jak drużyna wygląda na boisku – zadowalające wyniki można osiągnąć tylko, gdy w zespole panuje dobra atmosfera. Bez niej gra i treningi są dla wszystkich naprawdę trudne. Dlatego wydaje mi się, że jeśli będą między nami dobre relacje, łatwiej nam będzie sięgnąć po sukces.

 

Jaki jest twój personalny cel na ten sezon?
– Mam do tego realne podejście. Chcę możliwie dużo wyciągnąć z treningów i nauczyć się najwięcej, jak mogę od sztabu i moich kolegów. Nie ma co się oszukiwać – nie mam często okazji spotykać się z siatkarzami tej klasy. Wiadomo, że w GKS-ie Katowice też są dobrzy zawodnicy, natomiast ta grupa to najlepsi gracze w Polsce. Chcę od każdego z zawodników podpatrzeć jak najwięcej pozytywnych zachowań i wydaje mi się, że okres spędzony z reprezentacją pozytywnie wpłynie na moją grę. W konsekwencji będę potrafił lepiej pomóc drużynie, zarówno narodowej, jak i swojemu klubowi.

 

 

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *