Marcin Waliński dla M-volley: Musimy się odbić od dna tabeli

Przyjmujący MKS-u Będzin, Marcin Waliński, w rozmowie z naszym portalem ocenił postawę swojej drużyny w niedzielnym meczu z Jastrzębskim Węglem, szanse będzinian w zbliżającym się starciu z Asseco Resovią Rzeszów i opowiedział nam o zmianach personalnych w klubie z Zagłębia.

 

Magdalena Kwaśniok, M-volley.pl: Po pierwszych dwóch setach w meczu z Jastrzębskim Węglem byliście w zdecydowanie gorszej sytuacji niż przyjezdni. Co pozwoliło wam odwrócić wynik meczu?
Marcin Waliński, MKS Będzin: Faktycznie, przegraliśmy zarówno inaugurującą jak i drugą partię, ale nie można powiedzieć, że graliśmy źle. Wynik niemal cały czas był wyrównany i dopiero w końcówkach tych setów jastrzębianie okazali się lepsi. Co się zmieniło po dziesięciominutowej przerwie? Mówiąc krótko, wrócił do nas atakujący. Na początku meczu mieliśmy duży problem na prawym skrzydle i bardzo mnie cieszy, że Rafael [Araujo – przy.red.] się przełamał i wrócił do dobrej gry. Jak widać, jego wysiłek został nagrodzony statuetką MVP, co z pewnością jest powodem do radości – przed nami naprawdę trudne mecze, więc wsparcie atakującego będzie niezbędne do sięgnięcia po kolejne zwycięstwa. Tak naprawdę po pierwszych dwóch setach nie mieliśmy nic do stracenia – musieliśmy się podnieść i pójść na całość, pokazując maksimum naszych możliwości.

Jak pan wspomniał, przegrane przez was sety rozstrzygnęły się na korzyść jastrzębian dopiero w końcówkach. Czego zabrakło wam w kluczowych momentach?
– Myślę, że na wyniku zaważyły głupie błędy po naszej stronie. Jedno czy dwa nieporozumienia mniej i być może mecz wyglądałby inaczej. Niedokładności w przyjęciu i brak skuteczności w ataku w takich momentach sprawiają, że mówiąc kolokwialnie, schodzi z nas powietrze. Jesteśmy jedną z tych drużyn, które nie mogą sobie pozwolić na luz i muszą cały czas zachować pełną koncentrację. Faktem jest, że nie mamy na skrzydłach osób, które są w stanie naprawić każdą niedokładność, raz za razem kończąc ataki na potrójnym bloku. Ten brak skupienia bywa naszą zmorą i wydaje mi się, że wiele meczów nam uciekło właśnie przez łatwe do wyeliminowania błędy.

W 12.kolejce przegraliście z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, by tydzień później sięgnąć po zwycięstwo z wyżej notowanym rywalem. To znaczy, że lepiej wam się gra z faworytami?
– Wydaje mi się, że od paru spotkań złapaliśmy mały dołek i po prostu nie prezentowaliśmy swojej siatkówki. Oczywiście, to że zagraliśmy dziś z dużo lepszym przeciwnikiem było dodatkowym bodźcem – w takich meczach zawsze z tyłu głowy ma się myśl, że trzeba dorównać poziomem tej teoretycznie lepszej drużynie. Myślę, że nam się to udało. Po dwóch przegranych setach potrafiliśmy się podnieść, mimo popełnianych przez nas błędów, ale to normalne… W końcu siatkówka na tym polega – kto myli się mniej, ten wygrywa. Najważniejsze jest zwycięstwo i to, że sięgnęliśmy po nie przed własną publicznością.

W następnej kolejce czeka was trudna wycieczka do Rzeszowa. Po takiej wygranej łatwiej będzie stanąć naprzeciwko faworytów?
– Bez względu na rywala, zawsze staramy się wychodzić na boisko z takim samym skupieniem, bo wszystkie spotkania chcemy wygrywać. Rzeczywiście Asseco Resovia na papierze jest od nas zdecydowanie lepsza, a ich dodatkowym atutem będzie własna hala i doping rzeszowskiej publiczności. Wydaje mi się, że po prostu musimy się skoncentrować na własnej grze. Jeśli wyeliminujemy wspomniane wcześniej głupie błędy i zagramy naprawdę dobry mecz, być może uda nam się wywalczyć jakieś punkty. Mówiąc krótko, wszystko zweryfikuje boisko.

Ostatnio rozwiązane kontrakty i seria porażek wpłynęły w znaczący sposób na atmosferę w szatni?
– Jeśli chodzi o odejście paru chłopaków z klubu, nie jestem żadną ze stron, więc nie mogę się wypowiadać z ich perspektywy. Mogę jednak powiedzieć, że z punktu widzenia drużyny wymiana zawodników w trakcie sezonu nigdy nie jest dobra, chociażby pod względem zgrania, na które, jak wiadomo, potrzeba trochę czasu. Takie decyzje podjął klub i my nie mamy na nie żadnego wpływu. W drużynie jesteśmy od tego, żeby ciężko trenować, wychodzić na boisko, dawać z siebie jak najwięcej i zdobywać punkty. Generalnie, bez względu na te zmiany, mieliśmy trudny moment – wiadomo, że seria porażek nie buduje dobrej atmosfery w szatni. Takie mecze jak ten z Jastrzębskim Węglem, w którym nie dość, że odwróciliśmy wynik, to jeszcze zrobiliśmy to z wyżej notowanym rywalem, z pewnością pomogą nam się odbudować.

Nie pierwszy raz postawiliście się faworytom przed własną publicznością. Wcześniej mecz z ONICO Warszawą…
– …. ale w tamtym spotkaniu nie przegrywaliśmy 0:2. (śmiech) Nie da się ukryć, że nasza hala jest dość specyficzna, a i kibice potrafią przestraszyć przyjezdnych dopingiem, co z pewnością jest naszym atutem. Oczywiście, żadnego meczu nie wygramy bez naszej dobrej gry i tak jak mówiłem, jeśli pilnujemy swojej jakości, możemy nawiązać walkę ze wszystkimi. W tym momencie najważniejsze są zdobycze punktowe, bo musimy się odbić od dna tabeli.

Wracając jeszcze do ostatnich zmian w drużynie, gdy rozmawiałam z panem przed sezonem, zgodził się pan z tym, że stałość składu jest jednym z waszych największych atutów. To nie jest trochę tak, że sami się go pozbawiliście?
– Nie da się ukryć, że tak jest. Decyzją klubu lub samych siatkarzy zmieniliśmy paru zawodników, z którymi przepracowaliśmy cały okres przygotowawczy. Być może któryś z graczy chciał zmienić drużynę, by częściej pojawiać się na boisku i zarząd po prostu mu to umożliwił. Wracając jednak do tego, co mówiłem, ta stałość składu mogłaby być naszym atutem, ale jak na razie nie jest, choć mam nadzieję, że się to zmieni. (śmiech) Jeśli chodzi o zgranie, było je widać chociażby podczas przygotowań do sezonu – nie musieliśmy się od nowa uczyć, który z naszych kolegów jak gra. Teraz na boisku również wiemy, na co nas stać, a błędy komunikacji zdarzają się między nami sporadycznie – najczęściej kiedy nie możemy się usłyszeć, bo w hali jest głośno. (śmiech)

 

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: M-volley.pl

 

 

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *