Mateusz Masłowski dla M-volley: Zawsze walczę o pierwsze miejsce

Mateusz Masłowski, dwudziestoletni libero Asseco Resovii Rzeszów, w wywiadzie dla M-volley opowiedział o emocjonującym meczu z GKS-em Katowice, planowanej karierze w roli przyjmującego, spotkaniu z siatkarskim idolem po drugiej stronie siatki i mentalności zwycięzcy. 

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Możecie uznać rewanż za udany, ale mecz z GKS-em Katowice z pewnością nie był łatwy. Jak to wyglądało z perspektywy boiska?
Mateusz Masłowski, Asseco Resovia Rzeszów: Na pewno nie było to dla nas łatwe spotkanie. Szkoda nam straconego punktu, ale naprawdę cieszymy się z wygranej. Jedna czy dwie piłki mogły zadecydować o tym, że wracalibyśmy do Rzeszowa bez punktów, jednak udało nam się przedłużyć spotkanie i rozstrzygnąć je na naszą korzyść. Siatkarze GKS-u bardzo dobrze zagrali zarówno w obronie jak i w ataku – mieliśmy duże problemy z zatrzymaniem skrzydłowych gospodarzy. Na szczęście udało nam się zwyciężyć i wywozimy z Katowic cenne dwa punkty.

Tak jak wspomniałeś, o waszej wygranej zadecydowały pojedyncze akcje. Czy jest jakiś siatkarski element, który zaważył na końcowym wyniku?
W pewnym momencie zaryzykowaliśmy w zagrywce i to na pewno przyniosło nam korzyści, jednak Karol Butryn również zrobił nam dużą krzywdę w tym elemencie. Ciężko jest więc wyróżnić jedną rzecz, która dała nam zwycięstwo. Może wybroniliśmy jedną czy dwie piłki więcej, lepiej zareagowaliśmy w bloku. Pojedyncze akcje zadecydowały o tym, że to my cieszymy się z wygranej.

W tak młodym wieku grasz w drużynie z siatkarzami światowego formatu. Czujesz jakiś wynikający z tego dystans?
Na początku faktycznie dziwnie się czułem, mając możliwość grania z zawodnikami światowej klasy. Teraz jednak myślę, że wychodząc na boisko, każdy z nas ma taki sam cel. Jesteśmy jedną drużyną i każdy drugiemu pomaga jak może.

Kiedy miałeś 16 lat, trenowałeś u boku Krzysztofa Ignaczaka. Teraz masz okazję podpatrywać Damiana Wojtaszka. Można powiedzieć, że ci zawodnicy ukształtowali cię jako siatkarza?
Na pewno obserwowanie ich na boisku dużo mnie nauczyło, jednak każdy z nas jest indywidualnością i gra zupełnie inaczej. Mimo tego, że wyciągam jak najwięcej mogę z treningów z bardziej doświadczonymi siatkarzami, staram się zachować swój styl gry.

Na przedmeczowych rozgrzewkach często pokazujesz, że lubisz i potrafisz atakować. Ciągnie cię do lewego ataku?
Bardzo. Kiedyś miałem ogromny problem z pogodzeniem się z tym, na jakiej gram pozycji. Teraz jednak wiem, że to jest moja praca i muszę grać na libero, choć jako młodszy zawodnik grałem na przyjęciu. Niestety Bozia mi nie dała wzrostu, więc męczę się na tej pozycji, na której gram (śmiech). Myślę, że na zakończenie swojej kariery wystąpię w jakimś słabszym zespole i zrekompensuję sobie wszystkie te lata bez atakowania i zagrywania.

Niejednokrotnie podkreślałeś, że Piotr Gruszka jest twoim siatkarskim idolem. Jakie to uczucie zagrać przeciwko prowadzonej przez niego drużynie?
Na pewno dla mnie to wyjątkowe spotkanie, tym bardziej, że wyszedłem na boisko w pierwszej szóstce i grałem cały mecz. W pewnym momencie doszło nawet do całkiem zabawnej sytuacji. Nie nazwałbym tego spięciem, ale po jednej z akcji zacząłem rozmawiać z zawodnikami GKS-u, a trener Gruszka zwrócił mi uwagę. Rozśmieszyło mnie to, bo przypomniałem sobie nasze wspólne zdjęcie, zrobione po jednym z meczów, kiedy jeszcze byłem małym brzdącem. Może kiedyś przytrafi się jakaś okazja i mu je pokażę (śmiech).

Większość twoich reprezentacyjnych kolegów pojawia się już w tym sezonie na plusligowych parkietach. Czy to oznacza, że gra w 1.lidze pomogła wam wejść w seniorską siatkówkę?
O sobie mogę powiedzieć, że bardzo dużo się dzięki niej nauczyłem, co można było zobaczyć również w starciu z GKS-em. W drużynie z Katowic gra wielu zawodników, z którymi miałem okazję się zmierzyć w poprzednim sezonie i to mi na pewno bardzo pomogło.Jako młodzi siatkarze możemy się tylko cieszyć, że dobrze wchodzimy w dojrzałą siatkówkę i jakoś nam to wychodzi.

Z reprezentacją młodzieżową osiągnąłeś wiele sukcesów. Wszystkie zdobyte przez was medale były skutkiem czy przyczyną dobrej atmosfery panującej w waszej grupie?
Myślę, że bez zwycięstw, które udało nam się odnieść w wielu turniejach, atmosfera również byłaby dobra, bo po prostu świetnie się ze sobą czujemy. Oczywiście, medale w pewien sposób ją poprawiły, jednak tak naprawdę zgranie stanowi o naszej sile. Gdyby ktoś mnie obudził o trzeciej w nocy, potrafiłbym powiedzieć, jak każdy z moich kolegów zachowałby się w konkretnej sytuacji na boisku. Mamy nadzieję, że po roku przerwy od grania ze sobą każdy z nas przyjedzie na zgrupowanie i będzie chciał pokazać, czego się przez ten sezon nauczył, a to tylko podniesie nasz poziom sportowy.

Po złocie Mistrzostw Świata Kadetów, dostaliście od PZPS-u nowe Iphone’y. Myśleliście już, czym was zaskoczy prezes, jeśli powtórzycie ten wyczyn również w juniorach?
Wciąż nie otrzymaliśmy prezentów za złoty medal Mistrzostw Europy Juniorów. Nie zapominamy i dalej czekamy, także można ten wywiad przekazać prezesowi albo związkowcom (śmiech). Mówiąc poważnie, do wygranej jest jeszcze bardzo daleko, wciąż mamy przed sobą eliminacje i to na nich w pierwszej kolejności musimy się skupić.

Przed jednym z turniejów Jakub Ziobrowski nie powiedział, że będziecie walczyć o medale, ale że jedziecie po złoto. Można powiedzieć, że macie mentalność zwycięzców?
Myślę, że jest w tym trochę prawdy. Nie można jednak mówić, że jeśli jakiejś imprezy nie wygramy, będzie to porażka, a takie opinie można usłyszeć zarówno o młodzieżowej jak i seniorskiej reprezentacji. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nigdy nie gram o srebro czy o brąz, zawsze walczę o pierwsze miejsce. Wydaje mi się, że cała drużyna myśli podobnie i może właśnie w tym tkwi nasz sukces. Teraz jednak musimy zapomnieć o medalach, które już wywalczyliśmy. Mistrzem się było, a nie jest. Na każdy kolejny sukces musimy zasłużyć ciężką pracą.

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: Monika Pliś
M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *