MŚ2018: Niemoc Polaków – Argentyńczycy za mocni dla podopiecznych Vitala Heynena

Polacy do drugiej fazy turnieju przeszli będąc w fantastycznej sytuacji – po zmaganiach w grupie Biało-Czerwoni mieli na swoim koncie pięć zwycięstw, nie ponosząc tym samym żadnej porażki. Maksymalny dorobek punktowy i układ sił w kolejnej grupie sprawiły, że pierwsze spotkanie drugiego etapu z reprezentacją Argentyny mogło znacznie przybliżyć, a w zasadzie niemal zapewnić Polakom awans do finałowej szóstki. Choć pierwszy set starcia z podopiecznymi Julio Velasco upłynął pod znakiem dominacji Biało-Czerwonych, były to jedynie, mówiąc kolokwialnie, dobre złego początki – drużyna Vitala Heynena po fatalnym meczu poniosła pierwszą porażkę w tegorocznych mistrzostwach.

 

Choć w secie otwarcia argentyńscy siatkarze niemal nie istnieli na boisku, to już pod koniec tej partii w szeregach Biało-Czerwonych pojawiły się pierwsze symptomy słabszej gry – na dominację Polakom pozwoliła fantastyczna postawa w bloku i solidna zagrywka, natomiast niemal od początku spotkania podopieczni Vitala Heynena mieli duże problemy w ataku. W składzie polskiej drużyny zabrakło kapitana, Michała Kubiaka, który z racji choroby nie pojawił się w hali, a zastępujący go Aleksander Śliwka widocznie nie radził sobie z presją spotkania. Pierwszą partię udało się wygrać pewnie, natomiast brak skuteczności w ataku oraz błędy własne w tym elemencie uniemożliwiły Polakom dobre rozpoczęcie kolejnego seta.

Nie mający na sobie presji Argentyńczycy, którzy już są pewni, że nie zagrają w fazie finałowej, wyraźnie rozluźnieni znacząco poprawili swoją grę, nie dając się tak często zatrzymywać na siatce i popełniając znacznie mniej błędów. Odpowiedzią trenera Polaków na fatalną grę podopiecznych w ofensywie były zmiany: na boisku w miejsce Śliwki pojawił się Bartosz Kwolek, natomiast Bartosza Kurka i Fabiana Drzyzgę na trzy obejścia zastąpili Grzegorz Łomacz oraz Damian Schulz. Nie przyniosło to jednak zamierzonego skutku i po drugim secie podopieczni Julio Velasco wyrównali wynik spotkania, wygrywając w dobrym stylu tę odsłonę meczu.

Trzecia partia również nie zaczęła się najlepiej dla Biało-Czerwonych, którzy od samego początku musieli gonić wynik. Poziomu skuteczności nie poprawili polscy skrzydłowi, co zmusiło trenera do kolejnej interwencji: najpierw w miejsce Kurka pojawił się Dawid Konarski, a Drzyzgę ponownie zmienił Łomacz, by później na boisku w miejsce Kwolka wrócił Śliwka. Polacy wciąż nie potrafili poprawić wyniku, przez co na drugiej przerwie technicznej w trzecim secie nad Biało-Czerwonymi ciążyło widmo utraty cennego punktu (14:16). Za każdym razem, gdy Polacy zdołali zmniejszyć dystans punktowy, wykorzystując błędy własne przeciwników, w kolejnych akcjach nie potrafili pójść za ciosem, wciąż bardziej plasując niż atakując piłkę. Świetna gra w obronie Argentyńczyków jedynie napędzała ich grę (16:20) i, choć Polakom przy piłce setowej przeciwników niemal udało się wyrównać wynik, ostatecznie to oni wyszli na prowadzenie w meczu.

Od początku kolejnej partii to Argentyńczycy wciąż mieli na swoim koncie parę punktów więcej, jednak w środkowej części seta po stronie Polaków po długim czasie ponownie pojawił się element, który pozwolił Biało-Czerwonym zwyciężyć w pierwszej partii – punktowy blok. W tym elemencie zapunktował Nowakowski; najpierw sam zatrzymując środkowego przeciwników, by w kolejnej akcji ponownie zablokować argentyńskiego siatkarza, tym razem współpracując ze Śliwką. Dzięki temu Polacy po raz pierwszy od długiego czasu wyszli na prowadzenie, jednak nie trwało to długo – po kolejnych nieskutecznych atakach Śliwki i Konarskiego to Argentyńczycy wrócili do minimalnej przewagi (15:16). Polakom ponownie udało się wyrównać wynik przy zagrywce Kochanowskiego (20:20), a na prowadzenie wyszli po świetnych serwisach Schulza, który wszedł na zmianę zadaniową w miejsce nieskutecznego w tym elemencie Śliwki (24:22). Seta zakończył z lewej flanki Szalpuk, tym samym doprowadzając do wyrównania wyniku spotkania i piątej partii.

Decydująca partia, jak trzy poprzednie, rozpoczęła się fatalnie dla Biało-Czerwonych (3:6). Jedynie Dawid Konarski trzymał solidny poziom w ataku, choć próbował mu wtórować Szalpuk. Na szczęście dla polskich kibiców w szeregach Biało-Czerwonych pojawił się blok, który pozwolił drużynie Heynena odrobić trzypunktową stratę (7:7). W polu serwisowym w ramach zmiany zadaniowej ponownie pojawił się Schulz, czym umożliwił swojej drużynie wyprowadzenie kontry, którą wykorzystał Szalpuk (9:8). Niestety Argentyńczycy zdołali uciec z niewygodnego ustawienia, by w następnej akcji zablokować Konarskiego, tym samym zmuszając trenera Heynena do wzięcia czasu (9:10). Nie przyniosło to jednak skutku – polski atakujący ponownie nie popisał się na siatce, umożliwiając przeciwnikom wyprowadzenie kontry (9:11). Jak w pierwszym secie, rozpoczęło się ogromne zamieszanie związane z challangem i kontrowersyjnym przepisem, zakazującym wypychania piłki po bloku. Ostatecznie pierwszy sędzia zarządził powtórkę akcji (9:10), w której skutecznym atakiem z trudnej piłki popisał się Szalpuk (10:10). Biało-Czerwoni wyszli na prowadzenie po świetnym bloku (11:10), jednak przy następnej piłce nastąpił kolejny konflikt przy videoweryfikacji zakończony wtargnięciem argentyńskich rezerwowych na boisko. Sędzia ostatecznie przyznał punkt Polakom (12:10), których to jednak nie uchroniło przed grą na przewagi w końcówce tie-breaka, rozstrzygniętej na korzyść Argentyńczyków.

 

Polska – Argentyna 2:3
(25:16, 19:25, 23:25, 25:23, 14:16)

 

 

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *