PlusLiga: Będzinianie przełamali złą passę w meczu z Jastrzębskim Węglem

Będzinianie, po emocjonującym meczu w Sosnowcu, zdołali przełamać serię porażek w spotkaniu z foworyzowanym Jastrzębskim Węglem. Mimo przegranych pierwszych dwóch setów gospodarze poprawili swoją grę i przed własną publicznością sięgnęli po ważne zwycięstwo.

Mecz rozpoczął się od problemów gospodarzy w przyjęciu, dzięki czemu to jastrzębianie na początku spotkania wypracowali sobie przewagę (1:4). W piłce sytuacyjnej skutecznym atakiem popisał się rozgrywający będzinian, Łukasz Kozub, co pozwoliło siatkarzom MKS-u nawiązać kontakt punktowy (5:6) i od tego momentu gra była niezwykle wyrównana. Błąd czterech odbić po stronie przyjezdnych dał gospodarzom jednopunktowe prowadzenie (12:11), jednak w środkowej części seta to jastrzębianie mieli jeden punkt przewagi. Błąd podopiecznych Marka Lebedewa na siatce ponownie wyprowadził na prowadzenie gospodarzy (17:16). Niedokładne przyjęcie po stronie będzinian naprawiał świetnymi atakami z prawego skrzydła Rafael Araujo, któremu jednak brakowało skuteczności w kontratakach. Z pomocą siatkarzom MKS-u przyszedł atakujący z Jastrzębia – błąd Macieja Muzaja dał będzinianom dwupunktowe prowadzenie (20:18). Pojawienie się na zagrywce Salvadora Hidalgo Olivy dało gościom sygnał do odrabiania strat (20:20), a błąd w komunikacji będzinian wyprowadził ich na prowadzenie (20:21). W najważniejszych momentach po stronie gospodarzy zabrakło zarówno dokładności w przyjęciu, jak i skuteczności w ataku, dzięki czemu to przyjezdni wygrali inaugurującą partię, którą zakończył asem serwisowym Lukas Kampa

Początek drugiej partii również upłynął pod znakiem wyrównanej gry. Ciekawą wymianę na swoją korzyść rozstrzygnęli goście, dzięki czemu wyszli na minimalne prowadzenie (2:3), które powiększyli do dwóch punktów (3:5). Świetna zagrywka Marcina Walińskiego pozwoliła siatkarzom MKS-u wyrównać straty (5:5) i od tego momentu wynik oscylował w okolicach remisu, z przewagą raz jednej, raz drugiej strony. Błąd Olivy w ataku wyprowadził będzinian na dwupunktowe prowadzenie (10:8), jednak przyjmujący szybko zrehabilitował się swojej drużynie, doprowadzając pojedynczym blokiem do wyrównania wyniku (10:10).  Blok Grzegorza Kosoka wyprowadził jastrzębian na dwupunktowe prowadzenie (15:17), które goście, dzięki skutecznej grze na siatce, wkrótce powiększyli do czterech oczek (16:20). Takiej straty będzinianie nie zdołali odrobić, dzięki czemu to jastrzębianie zeszli na dziesięciominutową przerwę prowadząc w całym meczu. 

Trzecią odsłonę meczu rozpoczął skuteczny blok gości, jednak siatkarze MKS-u szybko się otrząsnęli i wrócili do dobrej gry (3:3). Od tego momentu zespoły, jak w poprzednich partiach, prezentowały zbliżony poziom, co przekładało się na wynik (7:7). Błędy gospodarzy wyprowadziły podopiecznych Marka Lebedewa na dwupunktowe prowadzenie (7:9), które jednak siatkarze MKS-u zniwelowali dzięki świetnej zagrywce Jana Klobucara (10:10). Punkt z pojedynczego bloku dołożył Waliński (11:10), jednak przyjezdnym udało się uciec z niewygodnego ustawienia i wrócić na prowadzenie (11:12). Świetny blok Jonaha Seifa przy zagrywce Araujo dał godspodarzom sygnał do odrabiania strat, a po paru kolejnych akcjach dwupunktową przewagę (14:12).  Siatkarze MKS-u utrzymali prowadzenie, a świetny blok na środku powiększył przewagę będzinian do czterech oczek (19:15). Jastrzębianie przy zagrywce Kampy rozpoczęli odrabianie strat (19:17), jednak błąd niemieckiego rozgrywającego w tym elemencie pozwolił gospodarzom uciec z tego ustawienia (20:17). Końcówkę trzeciej partii zdominowali gospodarze, którzy pewnie wygrali tę odsłonę meczu. 

Pierwsze akcje czwartego seta pokazały, że gospodarze, niesieni na fali zwycięstwa z poprzedniej partii, nie zamierzają odpuścić (3:1). Przyjezdni szybko się otrząsnęli i przy zagrywce Patryka Strzeżka nie tylko odrobili straty, ale również wyszli na prowadzenie (2:4). Dwóch kontrataków nie wykorzystał Oliva, dzięki czemu będzinianie zachowali kontakt punktowy (4:5). Jak w poprzednich trzech partiach, dłuższy moment wynik oscylował w okolicach remisu, jednak świetna zagrywka Seifa wyprowadziła MKS na prowadzenie (9:7). Podopieczni Marka Lebedewa odrobili straty dzięki skutecznemu serwisowi Olivy (12:12), który popisał się imponującym atakiem w kontrataku i zapewnił minimalną przewagę swojemu zespołowi (12:13). Zespoły wymieniały się prowadzeniem do samej końcówki czwartej partii, w której trzy oczka więcej na swoim koncie mieli jastrzębianie (17:20). Gospodarze, niesieni dopingiem swoich kibiców, rozpoczęli odrabianie strat (20:20), co zmusiło Marka Lebedewa do wzięcia czasu. Po przerwie na żądanie skutecznym atakiem popisał się Maciej Muzaj i rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów (22:22). Trzy błędy atakującego jastrzębian w ataku dały MKS-owi prowadzenie, a w konsekwencji pozwoliły wyrównać stan meczu. 

Rozstrzygający set, jak cały mecz, upłynął pod znakiem wyrównanej gry (2:2). Choć na początku minimalna przewaga była po stronie gospodarzy (3:2), pojawienie się na zagrywce Olivy pozwoliło jastrzębianom wypracować dwupunktowe prowadzenie (3:5). Błąd w rozegraniu kubańskiego przyjmującego przyjezdnych dał siatkarzom MKS-u wyrównać wynik (5:5).  Gospodarze poszli za ciosem i, po umiejętnym wykorzystaniu wideoweryfikacji, mieli na swoim koncie dwa punkty więcej (7:5). Agresywny blok Grzegorza Kosoka wyprowadził na prowadzenie jastrzębian, którzy przy zmianie stron mieli jednopunktową przewagę (7:8), utrzymującą się do decydujących fragmentów meczu. Gospodarze jako pierwsi mieli piłkę meczową (14:13), a emocjonujący mecz zakończył autowy atak jastrzębian.

 

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 3:2
(22:25, 20:25, 25:19, 25:23, 15:13)

MVP: Rafael Araujo

 

Składy drużyn:

MKS Będzin: Waliński, Kozub, Ratajczak, Klobucar, Kowalski, Seif, Grzechnik, Przybyła, Potera (L), Peszko, Faryna, Yordanov, Gregorowicz (L), Araujo 
Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Muzaj, Popiwczak (L), Kosok, Lushtaku, Boruch, Quiroga, Ernastowicz, DeRocco, Kampa, Sobala, Gdowski (L), Oliva, Turski

 

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *