PlusLiga: Gdańszczanie wywiozą trzy punkty z Katowic

Katowiczanie po trzech setach musieli uznać wyższość Trefla Gdańsk. Kolejna porażka przed własną publicznością obrazuje kryzys, z jakim zmaga się GKS – mimo przerwania serii siedmiu porażek w spotkaniu z Cerradem Czarnymi Radom, w ostatnich trzech podopiecznym Piotra Gruszki nie udało się odnieść zwycięstwa. Choć katowiczanie dobrze rozpoczęli sezon, aktualnie niewiele dzieli ich od strefy spadkowej. 

Na początku spotkania oba zespoły nie traciły skuteczności w pierwszej akcji (3:3). Katowiczanie jako pierwsi wyłamali się z serii wymiany ciosów po błędzie w ataku ze skrzydła i zablokowanej przez gdańszczan krótkiej (3:5). Świetna zagrywka Pawła Pietraszko pozwoliła gospodarzom wyrównać wynik, a nawet wyjść na minimalne prowadzenie (6:5). Katowiczanie utrzymywali dystans punktowy (9:7), który powiększyli dzięki ambitnej grze w obronie i skutecznemu blokowi na Damianie Schulzu (10:7). W odrabianiu strat pomógł przyjezdnym as Piotra Nowakowskiego, który jednak w następnej akcji popełnił błąd w tym elemencie. Po błędzie w przyjęciu Gonzalo Quirogi gdańszczanie zdołali doprowadzić do remisu (12:12) i od tego momentu wynik oscylował w okolicy remisu z minimalną przewagą katowickiego zespołu. Podopieczni Andrei Anastasiego, jak już przebili się zagrywką przez siatkę, sprawiali gospodarzom duże problemy w przyjęciu, czego owocem był punkt zdobyty w tym elemencie przez Daniela McDonnella (15:15). Katowiczanie wrócili do dwupunktowego prowadzenia po kontrowersyjnej decyzji sędziego, który odgwizdał przyjezdnym rzuconą piłkę (18:16). Gdańszczanie mieli okazję wyrównać wyniki (20:19), jednak nie wykorzystali kontrataku, dzięki czemu gospodarze wciąż byli dwa oczka bliżej wygranej (21:19).  Podopieczni Andrei Anastasiego doprowadzili do remisu po odgwizdaniu piłki rzuconej, tym razem katowickiej drużynie (22:22). W końcówce świetną zagrywką popisał się Schulz, a jego dzieło wykończył Artur Szalpuk, zdobywając punkt z piłki przechodzącej (23:24). Choć gdańszczanie mieli cztery szanse na zakończenie seta, nie potrafili wykorzystać kontrataków i niedokładnego przyjęcia po stronie gospodarzy. Podopieczni Andrei Anastasiego skończyli seta otwarcia dopiero po siódmej piłce setowej, kończąc tę partię punktową zagrywką. 

Początek seta otwarcia również upłynął pod znakiem wyrównanej gry, jednak tym razem przewagę jako pierwsi wypracowali przyjezdni (4:6). Katowiczanie nawiązali kontakt punktowy po świetnej zagrywce Marcina Komendy (6:7), a w kolejnej akcji wykorzystali kontratak, co pozwoliło im doprowadzić do remisu, a później wyjść na prowadzenie (8:7). Dobra gra katowiczan trwała do momentu, w którym na zagrywce pojawił się Artur Szalpuk – jak w pierwszym secie, podopieczni Piotra Gruszki nie radzili sobie w przyjęciu (8:11). Kiedy już zdołali podbić piłkę, robili to niedokładnie, co ułatwiało pracę w bloku Nowakowskiemu (8:12). Fatalną serię katowiczan zakończył zdobyty z trudem punkt Pawła Pietraszko (9:12). Przyjezdni utrzymywali trzy oczka dystansu punktowego do środkowej części seta, kiedy to dzięki kontratakowi Rafała Sobańskiego katowiczanom udało się minimalnie zmniejszyć straty (14:16). Gdańszczanie wrócili do czterech punktów przewagi dzięki punktowej zagrywce Szalpuka (16:20), jednak katowiczanie ponownie, po świetnej akcji w obronie obu zespołów, zmniejszyli dystans punktowy (19:22). Przyjezdni w końcówce wykorzystali błędy po stronie GKS-u i powiększyli prowadzenie, doprowadzając tym samym do piłki setowej (19:24). Gdańszczanie wykorzystali pierwszą szansę na powiększenie prowadzenia w meczu. 

Po powrocie z dziesięciominutowej przerwy trzecią partię znacznie lepiej rozpoczęli goście (0:3), jednak ich brak skuteczności na siatce szybko pozwolił katowiczanom wyrównać wynik (3:3). Od tego momentu zespoły prowadziły wyrównaną grę (7:7) z minimalną przewagą gospodarzy, jednak sytuacja zmieniła się po bloku gdańszczan na Quirodze (7:8) i kolejnej punktowej zagrywce McDonnella (7:9). Choć podopieczni Piotra Gruszki zdołali zrobić przejście, w kolejnym ustawieniu ponownie nie poradzili sobie w przyjęciu (8:11) i w ataku – błąd w tym elemencie popełnił Karol Butryn (8:12). Choć od tego momentu katowiczanie nie tracili skuteczności w pierwszej akcji, nie potrafili wypracować kontrataków, przez co dystans punktowy nie uległ zmianie (13:17). Po świetnej zagrywce Macieja Fijałka gospodarze minimalnie zmniejszyli straty  (19:21), jednak nie na wiele się to zdało – w końcówce przyjezdni zdominowali podopiecznych Piotra Gruszki, dzięki czemu wywiozą z Katowic trzy punkty. 

 

GKS Katowice – Trefl Gdańsk 0:3
(29:31, 19:25, 21:25)

MVP: Damian Schulz

 

Składy drużyn:

GKS Katowice: Krulicki, Stańczak (L), Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Mariański (L), Stelmach, Sobański, Quiroga 
Trefl Gdańsk: Nowakowski, Grzyb, Sanders, Ferens, Jakubiszak Schulz, Niemiec, McDonnell, Szalpuk, Olenderek (L), Mika, Majcherski (L), Kozłowski, Gunter

(7,w,2)

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *