PlusLiga: Pięciosetowy mecz w Katowicach zakończył się zwycięstwem gospodarzy

W ostatnim z sobotnich meczów 23.kolejki PlusLigi GKS Katowice podjął przyjezdnych z Bielska. Katowiczanie, mimo złego początku spotkania, zdołali doprowadzić do wyrównania wyniku, a w decydującym secie okazali się lepsi od siatkarzy BBTS-u. 

Początek meczu upłynął pod znakiem wyrównanej gry (3:3), jednak po udanej kontrze w wykonaniu Serhij Kapelusa to gospodarze wypracowali minimalną przewagę (5:3). Katowiczanom udało się powiększyć prowadzenie po błędzie Olega Krikuna w ataku (8:5). Choć podopieczni Piotra Gruszki mieli szansę na zwiększenie prowadzenia do czterech oczek po świetnej zagrywce Marcina Komendy, źle rozegrali kontrę, co wykorzystali przyjezdni. Bielszczanie w kolejnej akcji zablokowali Pawła Pietraszko, co pozwoliło im nawiązać kontakt punktowy (10:9), a na prowadzenie wyszli dzięki dwóm udanym kontratakom, spowodowanym niemocą katowiczan na skrzydłach (10:11). Od tego momentu to bielszczanie mieli minimalne prowadzenie (12:13), które powiększyli dzięki udanemu atakowi ze środka w kontrataku (13:16). Gdy świetną zagrywką trzy razy popisał się Krikun, a błąd w ataku popełnił Karol Butryn, bielszczanie po raz pierwszy mieli piłkę setową przy siedmiopunktowej przewadze (17:24). Przyjezdni wykorzystali trzecią szansę na zakończenie seta. 

Pierwsze akcje drugiej partii były bliźniaczo podobne do tych z seta otwarcia, jednak tym razem punkt więcej na swoim koncie mieli goście (5:6), którzy w kolejnych akcjach minimalnie  powiększali prowadzenie. Gospodarze zdołali wyrównać stan seta po świetnej zagrywce Gonzalo Quirogi (9:9) i od tego momentu na tablicy wyników widniał remis z przewagą raz jednej, raz drugiej strony (15:15). Choć argentyński przyjmujący miał w górze piłkę na przełamanie wyniku, bielszczanie postawili szczelny blok (15:16), a kolejny punkt z zagrywki dołożył Jakub Bucki (15:17). Atakujący BBTS-u posłał w kierunku gospodarzy jeszcze dwie trudne zagrywki, jednak przejście dał katowiczanom skuteczny blok na Piotrze Łukasiku (16:18). W końcówce bielszczanie powiększyli swoją przewagę i jako pierwsi mieli piłkę setową (20:24), jednak w kolejnych dwóch akcjach lepsi okazali się gospodarze (22:24). Seta zakończył Łukasik skutecznym atakiem z lewej flanki, tym samym dając swojej drużynie wygraną w drugiej partii, a w konsekwencji niezwykle cenny punkt.

Po powrocie z dziesięciominutowej przerwy oba zespoły prowadziły wyrównaną grę (4:4), jednak gospodarze dzięki błędom przyjezdnym zdołali wypracować dwupunktową przewagę (9:7), którą utrzymali do środkowej części seta, kiedy to Gonzalo Quiroga zagrywką powiększył dystans punktowy do trzech oczek (16:13). W kolejnych akcjach argentyński skrzydłowy również maksymalnie utrudnił bielszczanom przyjęcie, co z kolei katowiczanie wykorzystali w grze na siatce (19:13). Choć przyjezdnym udało się minimalnie zmniejszyć straty (19:15), katowiczanie wrócili do wysokiego prowadzenia po punktowym bloku Rafała Sobańskiego (21:15). Przyjezdni zaczęli odrabiać straty przy zagrywce Krikuna – dzięki skuteczności atakującego w tym elemencie, bielszczanom udało się postawić szczelny blok (22:20). Przejście dał katowiczanom skuteczny atak Sobańskiego, który jednak popełnił błąd w polu serwisowym. Ostatecznie gospodarzom udało się przedłużyć spotkanie po błędzie bielszczan w zagrywce. 

Przyjezdnych wyraźnie zmotywowała porażka w trzeciej partii, co było widać w ich grze na siatce – choć mieli problemy ze skutecznością w ataku, świetnie pracowali w bloku, dzięki czemu utrzymali kontakt punktowy (7:7), a w kolejnych akcjach wypracowali minimalną przewagę (8:10). Gospodarze, mimo ofiarnej gry w obronie przyjezdnych, przy zagrywce Tomasza Kalembki zdołali wyrównać wynik, a nawet wyszli na jednopunktowe prowadzenie (13:12). Od tego momentu gra była niezwykle wyrównana (14:14), jednak gdy na zagrywce pojawił się Bucki, ponownie utrudnił katowiczanom przyjęcie (15:17). Błąd podwójnego odbicia Macieja Fijałka jedynie pogorszył sytuację katowiczan (15:18), którzy wciąż popełniali błędy w elemencie zagrywki i ataku. Po dłuższej nieobecności na boisko wrócił Marcin Komenda, który posłał Dominikowi Witczakowi piłkę na pojedynczy blok, jednak ten został zablokowany (20:22). Gospodarzom udało się wyrównać wynik dzięki błędom przyjezdnych (22:22), jednak skuteczny atak Tarasova dał gościom upragnione przejście (22:23). Katowiczanie zdołali uciec z niewygodnego ustawienia, a dwa asy serwisowe Quirogi pozwoliły podopiecznym Piotra Gruszki wyrównać wynik spotkania. 

Choć to gospodarze lepiej rozpoczęli decydującego seta, bielszczanie szybko odrobili minimalne straty i przy zagrywce Łukasika wypracowali dwa punkty przewagi (4:6). Przyjezdni ponownie mieli problem z przyjęciem serwisu Kalembki, jednak czego nie zdobyli atakiem, nadrobili punktowym blokiem. Katowiczanie odrobili straty dzięki świetnej zagrywce Marcina Komendy, który wykorzystał problemy Tarasova w defensywie. Rosyjski przyjmujący pomylił się również w ataku, przez co przy zmianie stron to katowiczanie mieli na swoim koncie punkt więcej (8:7). Brak skuteczności skrzydłowych GKS-u pozwolił bielszczanom na wyprowadzenie kontry, którą wykorzystał Łukasik (9:10). Katowiczanie zdołali jednak szybko zrobić przejście, a przy zagrywce Bartłomieja Krulickiego postawili szczelny blok, dzięki czemu wrócili na prowadzenie (11:10). Przy minimalnej przewadze (12:11), dzięki efektownej obronie Quirogi, katowiczanie mieli okazję ją powiększyć, jednak Butryn nie wykorzystał swojej szansy w ataku (12:12). Autowa krótka w wykonaniu Bartosza Cedzyńskiego dała katowiczanom pierwszą piłkę meczową (14:12), którą świetnym serwisem wykorzystał Sobański. 

 

 

GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:2
(19:25, 22:25, 25:22, 25:23, 15:12)

MVP: Rafał Sobański

 

Składy drużyn: 

GKS Katowice: Krulicki, Stańczak (L), Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Mariański (L),Stelmach, Sobański, Quiroga
BBTS Bielsko-Biała: Macionczyk, Tarasov, Siek, Bucki, Łukasik, Czauderna, Janeczek, Skowroński, Gaca, Marek, Piotrowski, Cedzyński, Peacock, Jaglarski, Krikun 

 

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *