PlusLiga: starcie beniaminków na korzyść GKS-u Katowice, niespodzianka w Radomiu, nieco wcześniej rozegrany prawdziwy mecz na szczycie – podsumowanie 9.kolejki

PlusLiga: starcie beniaminków na korzyść GKS-u Katowice, niespodzianka w Radomiu, nieco wcześniej rozegrany prawdziwy mecz na szczycie – podsumowanie 9.kolejki

Za nami 9.kolejka PlusLigi, która ponownie pokazała, że ten sezon pełen będzie nie tylko emocji, ale również niespodzianek. Jedną z nich niewątpliwie była wygrana Radomian przed własną publicznością z faworytami tego spotkania, Lotosem Treflem Gdańsk.

Choć zespół Andrei Anastasiego jest w trakcie przebudowy, wciąż pozostaje wyżej notowany niż drużyna z Radomia, której początek sezonu nie należał do najlepszych. Mimo tej różnicy oba zespoły zaczęły mecz wyraźnie zdeterminowane, co zaowocowało wyrównanym początkiem spotkania. Jak się okazało, z wyjątkiem końcówki pierwszego seta wygranej przez gości, wyrównany miał być cały mecz. Zespoły wymieniały się prowadzeniem i, nawet jeśli zdobyły znaczną punktową przewagę, szybko ją traciły. To pokazuje, że obie drużyny nie uniknęły błędów, czego dowodem jest bohater końcówki czwartego, ostatniego seta, Dustin Watten. Jego niedokładne przyjęcie na drugą stronę okazało się punktowe i doprowadziło do remisu 30:30. Ostatecznie czwartą partię, jak i cały mecz wygrali Radomianie, a MVP został młody polski atakujący, Bartłomiej Bołądź.


Kolejnym spotkaniem pełnym emocji z pewnością był rozegrany awansem mecz na szczycie, w którym Jastrzębski Węgiel podejmował zespół z Bełchatowa. Chociaż w pierwszym secie Skra zdominowała gospodarzy na siatce, szybko okazało się, że Jastrzębie łatwo nie oddadzą zwycięstwa. Nie dość, że w drugiej, zwycięskiej dla gospodarzy partii, niesamowitą grą popisywał się Hidalgo Oliva, dodatkowe problemy Bełchatowianom sprawiał… Jakub Popiwczak, młody libero gospodarzy. Nie pozwalając wpadać piłce „na czysto” w parkiet, stał się utrapieniem Skry, a duża ilość jego często niesamowitych obron stała się fundamentem kontrataku gospodarzy. Chociaż Jastrzębianie bardzo dobrze zaprezentowali się w tym meczu, głównym powodem jego wyniku była słabość Bełchatowian w zagrywce. Popełniając ogromną ilość błędów, przyjezdni oddali gospodarzom seta. Mimo tych problemów, Skra podjęła walkę po przegranej trzeciej partii i doprowadziła do tie breaka, co w głównej mierze było zasługą Mariusza Wlazłego. Mimo determinacji Bełchatowian, niesieni dopingiem kibiców siatkarze Jastrzębskiego Węgla wygrali piątą partię i cały mecz, awansując tym samym na drugie miejsce w tabeli.

Bez niespodzianek i większych emocji obyło się za to w Bydgoszczy, gdzie Łuczniczka podejmowała Asseco Resovię Rzeszów. Choć w pierwszym secie bydgoszczanie podjęli próbę walki i odrabiając 4 punkty straty, doprowadzili do gry punkt za punkt, w ostateczności Resovia pokazała swoją dominację. Rzeszowianie wywiązali się z roli faworyta i wywieźli z Bydgoszczy trzy punkty, nie tracąc seta.

Podobnie z resztą wyglądał mecz w Olsztynie, gdzie Indykpol AZS Olsztyn podejmował mistrzów Polski, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Choć olsztynianie są dla wielu największą pozytywną niespodzianką tego sezonu, zdecydowanymi faworytami spotkania byli kędzierzynianie, którzy wywiązali się ze swojej roli. Łatwo wygrali mecz, umacniając się tym samym na pozycji lidera, a zespół z Olsztyna spadł z trzeciego na szóste miejsce w tabeli.

W kolejnym ze spotkań Cuprum Lubin podejmował ONICO AZS Politechnikę Warszawską. Chociaż to zespół z Lubina był faworytem spotkania, wydawało się, że warszawianie mogą w tym meczu powalczyć o przerwanie swojej złej passy. Mecz ten nie był jednak pełen emocji, co najlepiej obrazują wyniki poszczególnych partii, zawsze wyraźnie na korzyść któregoś z zespołów. Mimo, że akademicy z Warszawy wygrali pierwszego seta, pozostałe trzy zdominował zespół z Lubina. Tym samym Politechnika Warszawska kontynuuje złą passę, natomiast Cuprum awansował z szóstego na piąte miejsce w tabeli.


W Katowicach wyżej notowany GKS podejmował Espadon Szczecin, któremu do tej pory udało się zgromadzić zaledwie trzy punkty. Chociaż katowiczanie byli zdecydowanym faworytem, drugą partię wygrali przyjezdni, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu. Po dziesięciominutowej przerwie zespoły wróciły na boisko zdeterminowane, co zaowocowało niesamowicie emocjonującym setem najdłuższym w tej kolejce, bo wygranym przez zawodników z Katowic 35:33. Gospodarze niesieni zwycięstwem w trzeciej partii w zupełności zdominowali drużynę ze Szczecina, wygrywają czwartego seta i całe spotkanie.


W kolejnym z meczów AZS Częstochowa podejmowała MKS Będzin. Dla obu zespołów ważne było, by zgarnąć pełną pulę, co od razu przełożyło się na widowisko na parkiecie. Kibice w Częstochowie mogli obserwować trochę nierówne, ale pełne walki spotkanie, które z pewnością mogło dostarczyć wielu emocji. Choć pierwszy set został pewnie wygrany przez gospodarzy, porażka jedynie zmotywowała siatkarzy z Będzina. Będzinianie w drugiej partii poprawili się w niemal każdym elemencie i bez problemu pokonali akademików. Jedynie trzecia partia była wyrównana od samego początku i z pewnością najbardziej emocjonująca, bo siatkarze MKS-u wygrali ją dopiero zdobywając 34.punkt. Mimo, że końcówka trzeciego seta była męcząca dla obu zespołów, to akademicy poradzili sobie lepiej ze zmęczeniem i, wykorzystując rozkojarzenie siatkarzy z Będzina związane z kontuzją środkowego Mateusza Przybyły, wygrali czwartą partię. Tie break przebiegł pod dyktando MKS-u, który ostatecznie wygrał mecz i wywiózł z Częstochowy cenne dwa punkty.

To nie wszystkie tie-breaki tej kolejki. Również w meczu BBTS-u Bielska-Białej z Effectorem Kielce doszło do pięciosetowego starcia. Kielczanie byli niekwestionowanym faworytem tego spotkania, ale, choć pierwsza partia została przez nich dość pewnie wygrana, w drugiej walka była bardziej wyrównana. Po zaciętej końcówce niżej notowany zespół z Bielska doprowadził do remisu. Zmotywowani wygraną w drugiej partii, również w trzeciej dość pewnie pokonali kielczan. Oba zespoły wymieniały się prowadzeniem, a więc w czwartej odsłonie lepiej zaprezentowali się siatkarze Effectora, doprowadzając do tie breaka. Ostatecznie kielczanie wygrali cały mecz i wywieźli z Bielska dwa punkty, awansując z ósmego na siódme miejsce w tabeli.

 

 

Wyniki 9.kolejki:

Jastrzębski Węgiel – PGESkra Bełchatów 3:2 (22:25, 25:22, 25:21, 23:25, 15:11)


Czarni Radom – LotosTrefl Gdańsk 3:1 (21:25, 25:22, 30:28, 32:30)


Cuprum Lubin – ONICO AZS Politechnika Warszawska 3:1 (21:25, 25:19, 25:19, 25:15)


Łuczniczka Bydgoszcz – AssecoResovia Rzeszów 0:3 (21:25, 18:25, 20:25)


GKS Katowice – Espadon Szczecin 3:1 (25:19, 21:25, 35:33, 25:16)


Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (19:25, 16:25, 21:25)


AZS Częstochowa – MKS Będzin 2:3 (25:19, 17:25, 32:34, 25:18, 10:15)


BBTS Bielsko-Biała – Effector Kielce 2:3 (21:25, 25:23, 25:21, 22:25, 12:15)

 

 


Opracowała: Magdalena Kwaśniok

Źródło: inf.własna / plusliga.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *