PlusLiga: Tie-break w Katowicach zakończony zwycięstwem przyjezdnych z Olsztyna

Korespondencyjna walka o awans do fazy play-off trwa w najlepsze. Po porażce jastrzębian w Szczecinie wydawało się, że Indykpol AZS Olsztyn musi jedynie postawić kropkę nad i w meczu z niżej notowanymi rywalami z Katowic. Tak się jednak nie stało. Siatkarze GKS-u wygrali pierwsze dwie partie, jednak olsztynianie zdołali doprowadzić do piątego seta, w którym okazali się lepsi od gospodarzy.

 

Spotkanie w Katowicach rozpoczęło się od problemów obu drużyn w przyjęciu (2:1), jednak błędy przeciwników lepiej wykorzystali gospodarze (4:2), którzy początek meczu rozpoczęli świetnie również w bloku (6:2). Przyjezdni rozpoczęli odrabianie strat przy zagrywce Pawła Woickiego (7:5), jednak dobrą passę olsztynian przerwała… awaria tablic, pokazujących wynik. Po chwili zespoły wróciły na boisko, chociaż o zobaczenie wyniku w hali wciąż było trudno. Przerwa widocznie nie przysłużyła się przyjezdnym, których straty ponownie zaczęły się powiększać (12:7), głównie dzięki świetnej grze w bloku gospodarzy. Olsztynianie w ramach rozwoju seta otwarcia popełniali coraz więcej błędów w każdym z siatkarskich elementów, co zaowocowało pewną przewagą GKS-u (16:9). Przyjezdni  zmniejszyli dystans punktowy (20:16) przy zagrywce Tomasa Rousseaux, co zmusiło Piotra Gruszkę do wzięcia czasu. Przerwa na żądanie przyniosła skutek – GKS, dzięki skutecznemu atakowi Rafała Sobańskiego, zdołali zrobić przejście (21:18), a w kolejnej akcji zablokowali mającego problemy w ataku Jana Hadravę (22:18). Katowiczanie już do końca pierwszej partii pilnowali skuteczności w pierwszej akcji, a seta zakończył pojedynczy blok na Jakubie Kochanowskim. 

Choć gospodarze rozpoczęli drugiego seta od asa serwisowego, po kolejnych dwóch akcjach to przyjezdni byli na prowadzeniu (1:2) – złożył się na to blok na Dominiku Witczaku, który w sobotnim spotkaniu zastąpił w wyjściowym składzie Karola Butryna. Problemem olsztynian wciąż był brak skuteczności Hadravy, po którego błędzie akademicy stracili całą przewagę (4:4). Wyraźna nerwowość po stronie przyjezdnych zaowocowała kolejnymi nieporozumieniami (6:4) i błędem w ataku Daniela Plińskiego (7:4). Ponownego przekroczenia linii trzeciego metra przez Hadravę nie wytrzymał Roberto Santili – na boisku pojawił się Mateusz Kańczok, jednak to również nie pomogło gościom (9:4).  Upragnione przejście dał olsztynianom blok Plińskiego (9:5), a chwilę później pierwszą w stu procentach udaną krótką do Kochanowskiego rozegrał Woicki (10:7). Nie zmieniło to jednak obrazu gry gości, którzy wciąż nie potrafili atakami dobić się do boiska… najczęściej byli zatrzymywani już na siatce. Akademicy minimalnie odrobili dużą stratę przy zagrywce Plińskiego (17:12), jednak świetna gra w obronie gospodarzy wciąż znacznie utrudniała im dalsze minimalizowanie przewagi GKS-u. Po stronie gospodarzy zrobiło się nieco nerwowo, gdy pięciopunktowy zapas przy piłce setowej zmniejszył się do dwóch oczek, jednak ostatecznie to katowiczanie zeszli na dziesięciominutową przerwę w lepszych nastrojach. 

Po wznowieniu meczu na boisku po stronie olsztynian w roli atakującego ponownie zameldował się Hadrava, który trzeciego seta nie rozpoczął najlepiej, bo od dwóch błędów. Oba zespoły prowadziły wyrównaną grę (5:5) z minimalną przewagą olsztynian (5:6). Przyjezdni powiększyli prowadzenie po udanej kontrze Adriana Buchowskiego (7:9), które gospodarze zniwelowali przy zagrywce Sobańskiego (9:9). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt (11:11), co przyjezdni mieli okazję zmienić po świetnej obronie Plińskiego. Robert Andringa nie wykorzystał jednak piłki na siatce, przez co na tablicy wyników ponownie pojawił się remis. Olsztynianie wrócili do dwupunktowego prowadzenia po błędzie Witczaka (13:15), przez co Piotr Gruszka poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Nie przyniosło to jednak zamierzonych skutków – w kolejnej akcji punktową zagrywką popisał się Andringa (13:16). Katowiczanie uciekli z niewygodnego ustawienia, jednak na dłuższą metę dystans punktowy nie uległ zmianie. Olsztynianie mogli wrócić do minimalnie zmniejszonego trzypunktowego prowadzenia, jednak dłuższą akcję zakończył świetnym atakiem Butryn (18:20). Przyjezdni przy zagrywce Woickiego wypracowali cztery oczka przewagi, co zmusiło trenera katowiczan do wykorzystania drugiej przerwy (18:22). Podopieczni Roberto Santilliego mieli w górze piłkę setową (20:24), jednak lepiej już grający Hadrava został zablokowany (21:24). Seta w kolejnej akcji z lewego ataku zakończył Buchowski. 

Czwartą odsłonę lepiej zaczęli olsztynianie (2:4), którzy znacznie poprawili swoją grę w obronie. Dwupunktową przewagę skutecznym atakiem w kontrze powiększył Andringa (2:5). Tym razem dużo błędów własnych było po stronie katowiczan, którzy stracili również skuteczność w ataku (3:7). Czego nie skończyli na siatce, zrekompensowali sobie w zagrywce – punktowe serwisy Pawła Pietraszko pozwoliły GKS-owi zmniejszyć stratę i nawiązać kontakt punktowy (6:7). Olsztynianie uciekli z niewygodnego ustawienia dzięki błędowi środkowego w polu serwisowym, a w kolejnej akcji niedyspozycję w przyjęciu gospodarzy wykorzystał Paweł Woicki. Gdy Kochanowski popisał się punktowym blokiem (6:10), trener gospodarzy wykorzystał przerwę na żądanie. Czas dla swojej drużyny wziął również Roberto Santilli, gdy w polu serwisowym ponownie pojawił się Pietraszko i katowiczanie zaczęli odrabiać straty (10:12). Choć gospodarze mieli w górze piłkę na wyrównanie wyniku, Witczakowi nie udało się przebić przez szczelny blok olsztynian (11:13). Przez dłuższy czas przyjezdni utrzymywali trzy oczka przewagi (15:18), która powiększyła się po kolejnym błędzie atakującego GKS-u (15:19). Na boisku pojawił się Butryn, który co prawda nie skończył ataku, jednak błąd dotknięcia siatki popełnili olsztynianie (16:19). Aut po ataku Hadravy (17:19) spowodował, że drugi czas wykorzystał trener gości. Po powrocie zespołów na boisko skuteczną krótką popisał się Kochanowski, którego z powodzeniem na zagrywce zmienił Miłosz Zniszczoł – świetny serwis środkowego dał olsztynianom dwie piłki przechodzące, z których Buchowski wykorzystał jedną (17:20). Przyjmujący w kolejnej akcji naprawił swój błąd (18:20) i od tego momentu przyjezdni pilnowali swojej skuteczności w pierwszej akcji (19:23). Piłkę setową dał olsztynianom świetny serwis Buchowskiego, dzięki któremu jego koledzy mogli wykorzystać piłkę na siatce (19:24). Akademicy w kolejnej akcji doprowadzili do wyrównania wyniku spotkania.

Decydujący set rozpoczął się emocjonująco, bo od długiej wymiany – choć olsztynianie biegali po bandach i ambitnie grali w obronie, nie udało im się wyszarpać tego punktu. Tie-break od początku był więc bardzo wyrównany (4:4), jednak blok GKS-u na Buchowskim i autowy atak Kochanowskiego dał gospodarzom trzy oczka przewagi (7:4). W obliczu trudnej sytuacji swojego zespołu, Roberto Santilii poprosił o przerwę. Po powrocie na boisko swój błąd naprawił młody środkowy Akademików (7:5), którego skuteczna kontra dała olsztynianom kontakt punktowy (7:6). Siatkarze GKS-u nie wytrzymali presji, popełnili błąd w ataku (7:7)  i, w opinii olsztynian, za późno poprosili o challange, co skończyło się awanturą przy słupku sędziego i żółtą kartką dla przyjezdnych. Wynik jednak nie uległ zmianie. Prowadzenie przy zmianie stron dał podopiecznym Roberto Santilliego skuteczny blok (7:8) i od tej pory to oni mieli na swoim koncie punkt więcej. Gra toczyła się punkt za punkt (9:9), do kolejnej długiej akcji, którą na swoją korzyść rozstrzygnęli przyjezdni (10:12). Jan Hadrava w końcówce swoją zagrywką maksymalnie utrudniał pracę przyjmującym z Katowic, co zaowocowało powiększeniem prowadzenia (10:13). 

 

GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 2:3
(25:20, 25:22, 21:25, 20:25, 11:15)

MVP: Michał Żurek 

 

Składy drużyn:

GKS Katowice: Krulicki, Stańczak (L), Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Mariański (L), Stelmach, Sobański, Quiroga
Indykpol AZS Olsztyn: Kańczok, Hadrava, Żurek, Pliński, Zniszczoł, Andringa, Kochanowski, Leliwa, Makowski, Scheerchorn, Woicki, Buchowski, Rousseaux, Maluchhnik, Zabłocki, Sokołowski

 

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *