PlusLiga: Udana inauguracja katowiczan przed własną publicznością

Kibice GKS-u po 1.kolejce kolejnego sezonu PlusLigi z pewnością mają powody do zadowolenia – podopieczni Piotra Gruszki w katowickiej hali po czterosetowym meczu pokonali przyjezdnych z Olsztyna. Nowe nabytki klubu ze Śląska, Tomas Rousseaux i Dominik Depowski, pokazali, że mimo kontuzji Gonzalo Quirogi, sympatycy katowickiej drużyny nie muszą się martwić o skuteczność na skrzydłach, jak i dokładne przyjęcie. Mimo problemów z utrzymaniem przewagi, katowiczanom udało się zainkasować trzy punkty w niedzielnym spotkaniu. 

Początek spotkania upłynął pod znakiem wyrównanej gry z minimalną przewagą podopiecznych Piotra Gruszki, którzy wypracowali trzypunktową przewagę przy zagrywce Bartłomieja Krulickiego (5:2). Katowiczanie powiększyli dystans punktowy dzięki świetnej dyspozycji Dominika Depowskiego w polu serwisowym (8:4) i pojedynczemu blokowi Krulickiego (10:5). Olsztynianie nieco zmniejszyli straty po błędzie w przyjęciu polskiego przyjmującego GKS-u (12:9), jednak podopieczni Piotra Gruszki wrócili do czteropunktowego prowadzenia po potrójnym bloku na skrzydłowym olsztyńskiej ekipy (14:10). Dwie wygrane przez przyjezdnych akcje zmusiły trenera Gruszkę do wzięcia czasu (14:12), co zaskutkowało błędem olsztynian w polu serwisowym (15:12). Błąd w ataku Karola Butryna pozwolił akademikom nawiązać kontakt punktowy (15:14), a kolejny nieskuteczny atak skrzydłowego katowickiej drużyny umożliwił olsztynianom wyprowadzenie kontry na remis (15:15). Od tej pory zespoły prowadziły wyrównaną grę (16:16), aż do momentu, w którym w polu serwisowym pojawił się Maciej Fijałek – dobrze spisujący się nowy nabytek GKS-u, Tomas Rousseaux, wykorzystał piłkę przechodzącą po błędzie przyjezdnych w przyjęciu (18:16). Przewagę katowickiej drużyny świetną zagrywką powiększył Butryn (22:19), czego nie wykorzystali gospodarze – olsztynianie w samej końcówce doprowadzili do remisu (23:23). Pierwszą piłkę setową dał GKS-owi atak z prawej flanki, a premierową odsłoną meczu zakończył asem Dawid Woch, który pojawił się na zmianie zadaniowej.

Druga odsłona meczu zaczęła się lepiej dla gospodarzy, którzy świetnie wyglądali zarówno w ataku, jak i w bloku (6:1). Przyjezdni nieco zmniejszyli straty po zatrzymaniu ataku z drugiej linii Rousseaux (6:3), jednak już w kolejnej akcji katowiczanie wygrali dłuższą wymianę, co pozwoliło im uciec z niewygodnego ustawienia (7:3). Siatkarze GKS-u zaczęli mieć problemy ze skutecznością na skrzydłach (9:6), jednak z pomocą przyszedł im skuteczny blok (10:6). Gra podopiecznych Piotra Gruszki nakręciła się po wygraniu sytuacyjnej piłki przez Butryna (13:7), co zmusiło trenera przyjezdnych do roszad – w ramach podwójnej zmiany na boisku pojawili się Radosław Gil i Mateusz Kańczok. Nie przyniosło to jednak zamierzonych skutków (16:10), przez co Roberto Santilii wrócił do wyjściowego składu. Katowiczanie po raz kolejny nie mogli skończyć pierwszej akcji, jednak w ucieczce z niewygodnego ustawienia pomógł im blok (17:12), a w kolejnej akcji świetną zagrywką popisał się Krulicki (19:12). Błędy własne olsztynian pogrążyły ich szanse na wyrównanie wyniku spotkania.

Po powrocie zespołów do gry na boisku rozgorzała prawdziwa walka – wyraźnie zmotywowani przyjezdni podejmowali większe ryzyko w zagrywce, co spowodowało problemy w przyjęciu siatkarzy GKS-u. Błędy w defensywie katowiczanie nadrabiali skuteczną grą na skrzydłach i świetną dyspozycją w polu serwisowym, która utrzymywała się od początku spotkania (7:5). Napędzeni dobrym wynikiem gospodarze ciekawie prezentowali się w kontrataku, a kolejni zawodnicy GKS-u siali spustoszenie w przyjęciu akademików, co zaowocowało szybkim wypracowaniem pewnego prowadzenia (11:6). Niesamowita seria katowiczan w bloku przy zagrywce Fijałka dała im aż dziewięciopunktową przewagę (16:7), która była manifestem siły GKS-u w niedzielnym spotkaniu. Katowiczanie nie popisali się jednak stałością gry i przez błędy własne w końcówce stracili niemal całą przewagę (21:19). Rafał Sobański, który pojawił się na boisku w miejsce Depowskiego, popełnił błąd w przyjęciu, przez co olsztynianie nawiązali kontakt punktowy (22:21), by po przyjęciu w aut Rousseaux i bloku na belgijskim przyjmującym wyjść na prowadzenie (22:23). Wyrównana końcówka trzeciej partii zakończyła się blokiem na Karolu Butrynie.

Mimo przegrania w zasadzie wygranego seta to katowiczanie lepiej rozpoczęli kolejną odsłonę meczu (5:2). Świetny blok w wykonaniu Kohuta powiększył przewagę gospodarzy (6:2), którą olsztynianie zmniejszyli przy zagrywce Radosława Gila. 21-letni rozgrywający odmienił obraz gry akademików w trzecim secie, dzięki czemu pozostał na boisku, a świetną postawą w polu serwisowym dał swojej drużynie nawiązać kontakt punktowy (8:7). Brak skuteczności skrzydłowych olsztynian ponownie pozwolił ich przeciwnikom odskoczyć na cztery punkty (11:7), co zmusiło trenera Santilliego do wzięcia czasu. Nie przyniosło to jednak zamierzonego skutku – GKS w dalszym toku spotkania jedynie powiększał swoją przewagę (14:9). Akademicy ponownie zmniejszyli dystans punktowy, gdy w polu serwisowym pojawił się Jan Hadrava (15:13), by doprowadzić do remisu po świetnej zagrywce w wykonaniu Zniszczoła (17:17). Skuteczny kontratak Urbanowicza wyprowadził jego zespół na prowadzenie (17:18), jednak błąd niedokładnego odbicia Gila i fatalne przyjęcie Kapelusa sprawiły, że to katowiczanie mieli na swoim koncie dwa oczka więcej (20:18). Końcówka meczu była niezwykle wyrównana (23:22), jednak ostatecznie to gospodarze rozstrzygnęli ją na swoją korzyść, dzięki czemu sięgnęli po cenne trzy punkty.

 

GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1

(25:23, 25:17, 23:25, 25:23)

MVP: Karol Butryn

 

Składy drużyn:

GKS Katowice: Krulicki, Butryn, Woch, Komenda, Depowski, Rousseaux, Quiroga, Fijałek, Sobala, Kohut, Mariański (L), Sobański, Krzysiek, Ogórek (L)
Indykpol AZS Olsztyn: Kańczok, Hadrava, Żurek (L), Lux, Zniszczoł, Kapelus, Kalinin, Pietraszko, Gil, Woicki, Warda, Urbanowicz, Poręba, Zabłocki (L), Sokołowski

 

Źródło: inf.własna
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *