Puchar Polski: Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali rzeszowian w meczu ćwierćfinałowym

Początek spotkania pokazał, że żaden zespół nie zamierzał odpuścić udziału w walce o krajowy puchar (3:3). Rzeszowianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie po autowym ataku Srećko Lisinaca i udanej weryfikacji w wykonaniu Andrzeja Kowala (3:4), a przewagę do trzech punktów powiększyli w ustawieniu z Marcinem Możdżonkiem w polu serwisowym (4:7). Świetna zagrywka Bartosza Bednorza pozwoliła gospodarzom nawiązać kontakt punktowy (7:8), który zamienili na remis po skutecznej kontrze w wykonaniu Milada Ebadipoura (9:9). Oba zespoły popełniły sporo błędów w polu zagrywki, przez co poziom spotkania znacząco się obniżył. Niemoc w tym elemencie przerwał Jakub Jarosz, którego serwis bełchatowianie przyjęli na drugą stronę, dając tym samym rzeszowianom szansę do kontry, którą wykorzystał atakujący przyjezdnych (13:16). Sygnał do odrabiania strat dało siatkarzom Skry pojawienie się w polu serwisowym Bednorza, który posłał dwie punktowe zagrywki, dając swojej drużynie wyrównanie wyniku (16:16), a po przerwie na żądanie Andrzeja Kowala jednopunktowe prowadzenie (17:16). Przejście i remis dał przyjezdnym atak Jarosza (17:17), jednak na niewiele się to zdało – gospodarze znaleźli sposób na rozmontowanie przyjęcia podopiecznych Andrzeja Kowala, dzięki czemu wypracowali trzy punkty przewagi (20:17). Dzięki świetnej grze w kontrze Aleksandra Śliwki przyjezdni zdołali nawiązać kontakt punktowy (20:19), który mimo późniejszych problemów w pierwszej akcji, utrzymali dzięki punktowemu blokowi na Mariuszu Wlazłym (22:21). Gospodarze jako pierwsi mieli piłkę setową (24:22), jednak nie wykorzystali tej szansy na zakończenie seta. Na zagrywce pojawił się Jarosz, który skutecznie utrudnił rozegranie akcji swoim przeciwnikom – w aut zaatakował Bednorz, dając tym samym rzeszowianom remis (24:24). Seta zakończył błąd atakującego przyjezdnych w ataku po dobrej zagrywce polskiego przyjmującego Skry.

Druga partia rozpoczęła się lepiej dla rzeszowian, którzy zaczynając od zagrywki Marcina Możdżonka, szybko wypracowali pewne prowadzenie (0:4). Seria błędów w polu serwisowym, jak w secie otwarcia, znacząco pogorszyła poziom spotkania. Gospodarze zaczęli odrabiać straty dopiero w ustawieniu z Ebadipourem na zagrywce (8:9) – wyrównanie wyniku bełchatowianom dał świetny atak ze środka Lisinaca. Rzeszowianie zdołali uciec z niewygodnego ustawienia dzięki atakowi Jarosza. Od tego momentu wynik wciąż oscylował w okolicy remisu, z minimalną przewagą przyjezdnych (11:12). Gospodarze wyszli na prowadzenie po świetnym bloku Ebadipoura na Jochenie Shopsie, którego w kolejnej akcji zablokował również Karol Kłos (15:13). Kolejny punkt na zagrywce dołożył Bartosz Bednorz, który wyróżniał się w tym elemencie spośród wszystkich zawodników, będących na boisku (16:13). Ucieczkę z niewygodnego ustawienia dał rzeszowianom skuteczny atak Śliwki, który jednak w kolejnej akcji nie poradził sobie z blokiem Grzegorza Łomacza (17:14). Świetna gra Bednorza i niesamowicie trudna zagrywka w wykonaniu Ebadipoura powiększyły prowadzenie bełchatowian do pięciu punktów (16:21), a takiej straty przyjezdnym nie udało się odrobić.

Rzeszowianie po drugim secie wrócili na boisko w eksperymentalnym składzie – Dominik Depowski i Aleksander Śliwka odpowiadali za przyjęcie, a w roli atakującego Shopsa i Jarosza zastąpił Thibault Rossard. Początek trzeciej partii pokazał, że w tym szaleństwie może być metoda – przyjezdni wykorzystali brak skuteczności Wlazłego na prawym ataku i wypracowali dwupunktową przewagę (2:4). Świetne rozegranie Michała Kędzierskiego do Bartłomieja Lemańskiego, atomowe zagrywki Rossarda, a później skuteczny kontratak w wykonaniu francuskiego przyjmującego nakręciły grę podopiecznych Andrzeja Kowala (3:8). Rzeszowianie nie cieszyli się jednak długo wysokim prowadzeniem – brak skuteczności w ataku i niedokładności w przyjęciu pozwoliły bełchatowianom nawiązać kontakt punktowy (7:8), a później, dzięki regularnej zagrywce Ebadipoura, wyjść na prowadzenie (9:8). Irański przyjmujący przedłużył świetną serię również w kolejnych dwóch akcjach (11:8), co widocznie złamało psychicznie gości. Również Bednorz, jak w poprzednich setach, siał spustoszenie w szeregach przyjmujących z Rzeszowa, wyprowadzając swoją drużynę na sześciopunktowe prowadzenie (17:11). Choć Andrzej Kowal usiłował pomóc swojemu zespołowi, rotując składem, nie na wiele się to zdało – przyjezdni nie potrafili uporządkować swojej gry, przez co to bełchatowianie sięgnęli po zwycięstwo i awans do półfinału Pucharu Polski.

 

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:0
(26:24, 25:20, 25:17)

MVP: Bartosz Bednorz

 

Składy drużyn:

PGE Skra Bełchatów: Lisinac, Wlazły, Kłos, Benorz, Łomacz, Penchev, Piechocki (L), Romać, Ebadipour, Katić, Czarnowski
Asseco Resovia Rzeszów: Kędzierski, Rusek (L), Lemański, Tichacek, Depowski, Jarosz, Krastnis, Rossard, Shops, Śliwka, Perłowski, Masłowski (L), Możdżonek, Dryja

 

Źródło: plusliga.pl
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *