Rafael Araujo dla M-volley: Musimy walczyć o każdą piłkę – tylko to pozwoli nam wygrywać

Brazylijski atakujący MKS-u Będzin, Rafael Araujo, w rozmowie z naszym portalem opowiedział o emocjonującym starciu z warszawskim zespołem, atmosferze panującej w hali w Sosnowcu, o tym jak mu się podoba w Polsce i zdradził nam, czy czuje się gotowy do gry w reprezentacji.

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Mecz z warszawską drużyną z pewnością był dla was trudny, jednak ostatecznie udało wam się wygrać z wyżej notowanym zespołem. Co było głównym powodem waszego zwycięstwa?
Rafael Araujo, MKS Będzin: Zgadzam się z tym, że to nie było dla nas łatwe spotkanie. Dla mnie również początek meczu był niezwykle trudny, gdyż siatkarze ONICO znaleźli na mnie sposób na siatce i zagrali bardzo dobrze w bloku. Na szczęście w czasie spotkania udało mi się znaleźć jakieś słabości u przeciwników, które pozwoliły mi na poprawę własnej gry. Wydaje mi się jednak, że głównym powodem naszej wygranej była walka, którą zaprezentowaliśmy na boisku.

Myślisz więc, że ważniejsza w meczu z warszawianami okazało się strona mentalna, a typowo siatkarskie umiejętności zeszły na dalszy plan?
– Obie te rzeczy były niezwykle ważne dla  naszego zwycięstwa. Od strony mentalnej zaprezentowaliśmy się świetnie – każdy z nas walczył do samego końca i w kluczowych momentach pokazaliśmy charakter. Myślę, że pomogły nam również indywidualności jak Kipek [Marcin Waliński przyp.red.] i inni gracze, którzy zagrali bardzo dobry mecz.

Wasi kibice dzisiaj przeszli samych siebie w głośności dopingu. Takie wsparcie okazało się pomocne?
– Doping zawsze nam pomaga i dlatego lubimy grać w swojej hali. Mecz z ONICO Warszawą był prawdziwą siatkarską bitwą i myślę, że daliśmy dużo radości naszym kibicom. Obiekt, w którym gramy, nie jest specjalnie duży, dzięki czemu łatwo jest go zapełnić. Mamy wielu fanów, którzy przychodzą na wszystkie nasze mecze i bardzo mnie to cieszy.

Ten sezon będzie twoim drugim w PlusLidze. Podoba ci się gra w Polsce?
– Oczywiście. Jest to mocna liga i wiele meczów stoi na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu mogę w znaczącym stopniu poprawić swoje umiejętności. Nie za bardzo podoba mi się pogoda, ale chyba zaczynam się do niej przyzwyczajać (śmiech).

Zapytałam argentyńskiego przyjmującego, Gonzalo Quirogę, o sposoby na wspomnianą przez ciebie aurę. Może ty też masz jakieś rady?
– Cóż, zimą po prostu nie wychodzę zbyt często z domu i innych sposobów na polską pogodę nie widzę (śmiech). Staram się robić rzeczy, które podpatrzyłem u moich kolegów – czasami idę zjeść coś na miasto, kiedy mam czas wolny, zdarza mi się grać na konsoli. Fakt, bywa to nudne. W poprzednim sezonie odwiedziła mnie rodzina, która umiliła mi pobyt w Polsce i być może w tym roku się to powtórzy.

Tego lata miałeś okazję trenować z pierwszą reprezentacją Brazylii. Poprawiło to twoje umiejętności?
– Bycie częścią drużyny narodowej jest dla mnie bardzo ważne. Jako reprezentacja jesteśmy mistrzami olimpijskimi, więc te treningi tym bardziej były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Dzięki temu mogłem podnieść swój poziom i poprawić rzeczy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Mam nadzieję, że w przyszłości będę przebywać z reprezentacją w większym wymiarze czasowym i  myślę, że jeśli dobrze zagram w rozpoczynającym się sezonie, mam na to szansę.

Czujesz się rozczarowany brakiem okazji do pokazania swoich umiejętności w warunkach meczowych?
– Niestety zagrałem tylko w towarzyskich spotkaniach i nie miałem szansy pokazać się na boisku podczas któregoś z turniejów. Myślę, że wykonałem dobrą pracę na treningach, jednak ostateczny wybór zawsze należy do trenera. Muszę zaakceptować decyzję szkoleniowca i wykonać jeszcze większą pracę.

Myślisz więc, że jesteś gotowy do gry w reprezentacji?
– Oczywiście. Czuję się bardziej pewny siebie na boisku, a pierwszy sezon w Będzinie, który był dla mnie bardzo ważny, umożliwił mi pokazanie swoich umiejętności i tego, że potrafię grać na dobrym poziomie.

Stałeś się kluczową postacią w MKS-ie. Jak radzisz sobie z tą presją?
– Nie patrzę na to w ten sposób – po prostu cieszę się, że mogę pomóc zespołowi. Wydaje mi się również, że nasza drużyna nie wygrywa dzięki indywidualnościom, a raczej jak w dzisiejszym meczu, dzięki współpracy. Każdy, kto pojawia się na boisku, ciągnie zespół w stronę zwycięstwa. Musimy grać razem i walczyć o każdą piłkę – tylko to pozwoli nam wygrywać.

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok
Fot.: M-volley.pl

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *