Tomas Rousseaux dla M-volley: Nasza drużyna ma duży potencjał

Siatkarze GKS-u dobrze rozpoczęli nowy sezon PlusLigi, zwyciężając przed własną publicznością z drużyną z Olsztyna. Mimo zainkasowanych trzech punktów, katowiczanie nie ustrzegli się problemów – w trzeciej partii stracili dziewięciopunktową przewagę, przez co losy spotkania się przedłużyły. O utracie koncentracji, problemach mentalnych i starciu z byłą drużyną porozmawialiśmy z przyjmującym GKS-u i reprezentacji Belgii, Tomasem Rousseaux.

 

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Mimo świetnej gry, jaką prezentowaliście przez większą część trzeciej partii, straciliście całą, w pewnym momencie nawet dziewięciopunktową przewagę. Co spowodowało taki przestój?
Tomas Rousseaux, GKS Katowice: Wydaje mi się, że jak na pierwszy mecz sezonu, ogólnie zagraliśmy naprawdę nieźle. Jesteśmy nową drużyną – z pewnością nie tak zgraną, jak byśmy tego chcieli. Znalezienie odpowiedniego systemu gry, w którym zespół czuje się najlepiej, poprawienie komunikacji między zawodnikami, odpowiadającymi za defensywę, której brak w tym spotkaniu szczególnie nam przeszkadzał… To wszystko zajmuje trochę czasu. Musimy się nauczyć siebie, swoich zachowań na boisku, i przede wszystkim wyciągnąć wnioski z meczu z olsztynianami. W zasadzie to bardzo typowa sytuacja – wszystko idzie świetnie, niemal każde zagranie kończy się zdobyciem punktu, ale w pewnym momencie przegrywasz jedną czy dwie akcje i to przeciwnik się nakręca, a ty nie potrafisz na to skutecznie odpowiedzieć, bo gdzieś po drodze straciłeś całą koncentrację. W sytuacji, gdy tracisz wysoką przewagę, najważniejsze jest to, by się nie poddawać – takie rzeczy zwyczajnie się zdarzają. Mimo wszystko potrafiliśmy się podnieść, wygrać cały mecz i to jest dla mnie najistotniejsze.

 

Z pewnością niełatwo zapomnieć o straconej szansie na zakończenie spotkania…
Oczywiście, ale to część naszej pracy. Kiedy ucieknie ci koncentracja, równie szybko uciekają punkty. Łatwo jest wtedy zacząć wątpić w szanse drużyny na zwycięstwo, jednak nawet na chwilę nie można do siebie dopuścić takiej myśli, bo stąd jest już prosta droga do stracenia całej przewagi, jaką się wypracowało na przestrzeni meczu.

 

Choć ma pan za sobą długi sezon reprezentacyjny, wydaje się, że do Katowic przyjechał pan w dobrej formie. Nie czuje pan żadnego przeciążenia?
Czuję zmęczenie, które jest spowodowane nie tylko samym graniem, ale całą otoczką związaną ze zmianą klubu. To dopiero początek sezonu, więc mamy naprawdę dużo pracy – obok wymagających treningów, testów sprawnościowych i innych czysto siatkarskich rzeczy, dochodzą jeszcze wizyty u sponsorów, aklimatyzacja w nowym miejscu i wszelkiego typu sprawy organizacyjne. Na szczęście na ten moment o GKS-ie mogę się wypowiadać w samych superlatywach – świetnie mi się współpracuje zarówno z samą drużyną, jak i klubem, którego pracownicy są profesjonalni i bardzo pomocni. Pierwsze wrażenia mam więc pozytywne, ale oczywiście sezon dopiero się zaczyna, więc zobaczymy, jak to się dalej potoczy.

 

W pierwszym meczu sezonu od razu zmierzył się pan z drużyną, w której barwach zadebiutował w PlusLidze w zeszłym roku. Była to dla pana personalna walka?
Takie spotkanie to wyjątkowe przeżycie. Mam fantastyczne wspomnienia z Olsztyna, a z tamtejszą drużyną poprzednie rozgrywki zakończyliśmy na dobrym, czwartym miejscu. Pierwszy mecz sezonu zawsze jest bardzo stresujący, a gdy dodamy do tego fakt, że zmierzyłem się w nim z moją byłą drużyną, można powiedzieć, że to zwycięstwo smakuje naprawdę wyjątkowo.

 

Wspomniał pan o udanym poprzednim sezonie. Skąd zmiana zespołu na niżej notowaną drużynę, jaką był w ubiegłym roku GKS?
W zespole z Katowic zobaczyłem duży potencjał, a włodarze klubu nie ukrywali tego, jak bardzo zależy im na współpracy ze mną, co doceniam. Byłem niezwykle podekscytowany możliwością zmiany miejsca gry i współpracy z nowym trenerem. Wydaje mi się, że stać nas na osiągnięcie zadowalającego końcowego wyniku.

 

Rozgrywki dopiero się zaczęły. Może pan już określić, jakie są drużynowy oraz indywidualny cel na ten sezon?
Liga, jak co roku, jest bardzo mocna, być może nawet bardziej wyrównana niż w roku ubiegłym. Myślę jednak, że paradoksalnie możemy na tym skorzystać – nikt nie oczekuje od nas osiągnięcia świetnego wyniku, jak wejście do czołowej piątki PlusLigi. Już teraz mogę ocenić, że jak mówiłem, nasza drużyna ma ogromny potencjał i fantastyczną etykę pracy, więc myślę, że bez spoczywającej na nas presji, możemy sprawić niespodziankę. Jeśli chodzi o mój cel indywidualny, jest to przede wszystkim zachowanie pełni zdrowia i jak najwyższej formy. Chciałbym móc po sezonie powiedzieć, że jestem z niego zadowolony.

 

 

Źródło: inf.własna
Fot.: gks.siatkowka.eu

 

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *