Tomasz Fornal dla M-volley: Dziękuję trenerowi Pryglowi za tak dużą szansę gry i zaufanie na boisku

Tomasz Fornal, dziewiętnastoletni przyjmujący Cerradu Czarnych Radom, w wywiadzie dla M-volley opowiada o wygranej z GKS-em Katowice, przyjaźni z Jakubem Ziobrowskim, recepcie złotych kadetów na sukces i ocenia swój wybór klubu.

Magdalena Kwaśniok, M-volley: Gratuluję wygranej, choć z pewnością to nie był łatwy mecz. Jak to wyglądało z perspektywy boiska?

Tomasz Fornal, Cerrad Czarni Radom: Na pewno to nie było łatwe spotkanie. Zawodnicy z Katowic bardzo ładnie zagrali, poza drugą partią, która wymknęła im się spod kontroli. Wypracowaliśmy sobie w niej kilkupunktową przewagę i ciężko było nas dogonić, bo graliśmy bardzo dobrze zagrywką. Pierwszy i drugi set pokazał jednak, że to nie był tak łatwy mecz, jak się wydaje i wynik 3:0 nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Bardzo się cieszymy, że wygraliśmy i wywozimy z Katowic trzy punkty.

 

Waszą bolączką na początku sezonu były sety przegrane w końcówkach, jednak skończyło się to w wygranym meczu z LOTOSEM. To kwestia przełamania psychicznego czy po prostu lepszej formy?

Trudno powiedzieć. Tak naprawdę na początku to nie były tylko przegrane końcówki, ale po prostu nie układała nam się gra. Może byliśmy niezgrani, może nie iskrzyło między nami, ale wróciliśmy do odpowiedniej gry, na którą nas stać i mam nadzieję, że utrzymamy tę passę zwycięstw jak najdłużej.

Po wygranej we wspomnianym wyżej spotkaniu pierwszą osobą, do której pobiegłeś, był Jakub Ziobrowski. Czy to znaczy, że „spalskie lasy” rodzą naprawdę trwałe przyjaźnie?

Owszem, z Kubą dogadujemy się tutaj najlepiej, bo spędziliśmy ze sobą dużo czasu w Spale. Widzieliśmy się na co dzień i jest mi najbliższą osobą w zespole, bo tak naprawdę jeszcze nie znam reszty chłopaków. Pracujemy z kolegami dopiero trzy miesiące, a z Kubą przez trzy lata spędzałem całe dnie, więc jest takim moim najlepszym kumplem w drużynie. Nie ukrywam jednak, że jesteśmy naprawdę zgraną paczką i nie ma co tutaj wymieniać, dlaczego pobiegłem do Kuby. Pewnie stanął mi na drodze i może to dlatego (śmiech).

Czy to jest wasza recepta na sukcesy reprezentacyjne? Dobra atmosfera w drużynie?

– Na pewno miało to duży wpływ na to, że wygrywaliśmy wszystkie turnieje, w których braliśmy udział. Tak jak mówię, spędzaliśmy ze sobą cały wolny czas, chociażby rozmawiając po meczach. Bardzo prawdopodobne, że to jest właśnie ten czynnik, który pozwolił nam osiągnąć wszystkie sukcesy.

To nie będzie dużą przeszkodą, że teraz gracie w innych klubach? W Mistrzostwach Świata Juniorów na pewno będzie wam trudniej.

Na pewno i zdajemy sobie z tego sprawę, ale mamy nadzieję, że niewiele się zmieni. Dalej utrzymujemy ze sobą kontakt, rozmawiając na Facebook’u – mamy swoją grupę, więc kontakty są, ale naprawdę nie jest to to samo co spędzanie ze sobą czasu na co dzień. Mimo wszystko mamy nadzieję, że nic się złego nie stanie i będzie tak, jak było.

Każdy z was, juniorów, gra bez kompleksów i ma swój charakter. To kwestia wychowania trenerskiego czy waszych indywidualności?

Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, bo tak naprawdę wydaje mi się, że mieliśmy bardzo specyficzny rocznik, zarówno pod względem umiejętności, bo były one w miarę wysokie, jak i pod względem podejścia do gry. Każdego z nas cechuje charakter prawdziwego walczaka, który nie odpuszcza przy żadnym wyniku i zawsze stara się wygrać. Wydaje mi się, że z takim podejściem trzeba się urodzić i nie da się tego wytrenować.

Za nami jest już trzynaście kolejek PlusLigi. Jak oceniasz swój wybór klubu?

Bardzo dobrze. Na razie jestem zachwycony, w stu procentach zadowolony. W każdym wywiadzie dziękuję trenerowi Robertowi Pryglowi za tak dużą szansę gry i za zaufanie na boisku.

Z pewnością po części ta decyzja wynikała z rad twojego taty.

Na pewno miał wpływ na mój wybór i nie będę ukrywał tego, że mi pomagał, ale ostateczna decyzja należała do mnie i to ja wybrałem Radom. Tata proponował kluby i podawał argumenty za tym, który z nich może być lepszy.

Czy jako osoba, która pochodzi z siatkarskiej rodziny, nie miałeś myśli, żeby pójść w innym kierunku?

Uprawiałem bardzo dużo sportów. Grałem w piłkę nożną, koszykówkę, więc inne dyscypliny nie są mi obce, ale ostatecznie postawiłem na siatkówkę i bardzo się z tego cieszę, bo na razie widać, że całkiem dobrze mi idzie i mam nadzieję, że to będzie dalej trwało.

Rozmawiała Magdalena Kwaśniok

Fot.: M-volley

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *