Tyler Sanders dla M-volley: Takie turnieje sprawiają tylko, że chcesz więcej i więcej

Tyler Sanders to 26-letni reprezentant Kanady – rozgrywający, który w nadchodzącym sezonie wzmocni LOTOS Trefl Gdańsk. Po meczu XV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera, przeciwko reprezentacji Polski, opowiedział w wywiadzie dla M-volley o podejściu do Memoriału, grze w reprezentacji oraz atmosferze w polskiej lidze.

Małgorzata Kilijanek, M-volley: Pojedynek z Polakami nie był dla Was najłatwiejszy. O ile pierwszy set okazał się dość wyrównany (36:34 dla Polaków), o tyle w kolejnych to Biało-Czerwoni znajdowali się w pewniejszej sytuacji (25:20, 26:24). Powiedziałeś w czasie pomeczowej konferencji, że we wspomnianym meczu zaprezentowaliście wyższy poziom niż w pierwszym, przeciwko reprezentacji Rosji. Co zaważyło na wyniku drugiego spotkania?
Tyler Sanders, reprezentacja Kanady: Myślę, że nasze problemy z przyjęciem okazały się znaczące dla wyniku. Polacy zagrywali niesamowicie dobrze, a my zagraliśmy na wyższym poziomie niż dzień wcześniej, bo zaprezentowaliśmy całkiem dobrą siatkówkę. Nasza zagrywka jest w porządku, blok, atak, ale przyjęcie… Bartek Lemański słał nam mistrzowskie asy, naprawdę świetnie zagrywa. Jeśli nie byłoby takich zagrań po drugiej stronie siatki, to mielibyśmy szanse na zwycięstwo w tym meczu.

 

Jak traktujecie spotkania rozgrywane podczas Memoriału Wagnera – jako towarzyskie mecze czy poważny trening przed kwalifikacjami do mistrzostw świata?
– Dla Kanadyjczyków to naprawdę ważny turniej, nigdy nie byliśmy zaproszeni do gry w tak prestiżowej siatkarskiej imprezie, przez co oczywiście przybyliśmy do Krakowa, żeby coś sobie udowodnić. Bardzo zależy nam na tego typu wydarzeniach, by móc zmierzyć się z drużynami na wysokim poziomie. Traktujemy to bardzo poważnie. Co prawda, kilku chłopaków brakuje w naszym składzie, głównie przez kontuzje, ale do każdego meczu podchodzimy na serio i niczym się nie usprawiedliwiamy.

 

Jak spędzacie czas pomiędzy meczami na Memoriale?
– Zwiedziliśmy krakowskie Stare Miasto, które jest cudowne. Miałem okazję już je widzieć podczas Final Four Ligi Mistrzów. To miasto posiada piękną historię i robi wrażenie, w Kanadzie czegoś takiego nie mamy.

 

Co uważasz za podstawę dla utrzymania odpowiedniej atmosfery w drużynie w czasie tego typu rozgrywek?
– Nie wydaje mi się, żeby utrzymanie dobrej atmosfery było dla nas wyzwaniem. Mamy w zespole sporo młodych zawodników, gramy w ogromnej hali z fantastycznymi drużynami, na trybunach zasiadają wspaniali fani… To wymarzone warunki i dlatego nie jest trudno o dobrą atmosferę w naszym zespole.

 

Czy sądzisz, że takie doświadczenia to dla zawodnika dobra reklama naszego kraju? Nie mam na myśli Ciebie, gdyż w grałeś w sezonie 2015/2016 w klubie z Będzina, ale kolegów z drużyny, którzy odwiedzili Polskę po raz pierwszy.
– Oczywiście! Kilku chłopaków gra w Polsce po raz pierwszy przy okazji Memoriału i są zafascynowani warunkami, jakie panują w hali, a także poza nią. Jest też wielu powiązanych z polską ligą, a takie turnieje sprawiają tylko, że chcesz więcej i więcej. To reklama najlepsza z możliwych.

 

Jak współpracuje Ci się z trenerem Stephane’em Antigą?
– Niesamowicie! Posiadanie młodego trenera, który chwilę wcześniej zakończył profesjonalną grę równoznaczne jest z innowacyjnym, świeżym podejściem. Dostaję sporo swobody, nie mam jakichś ograniczeń, jeśli chodzi o trenowanie, grę. To naprawdę fantastyczna współpraca i bardzo się z niej cieszę.

 

W seniorskiej reprezentacji Kanady występujesz od roku 2014. Jak możesz porównać grę w drużynie narodowej z grą podczas sezonu ligowego?
– Te różnice są spore. Na pewno podstawową jest fakt, iż w reprezentacji mamy przez długi okres podobny skład, więc każdego lata powracamy do grania w podobnym systemie. Podczas sezonu ligowego system gry często się zmienia, co związane jest z pracą w różnych klubach, częściej zmienia się środowisko. Jestem jednak pewien, że drużyna z Gdańska zaprezentuje się w nadchodzącym sezonie jako mocny zespół, może czegoś się od chłopaków nauczę. Myślę, że poziom zarówno w reprezentacji, jak i w moim klubie, jest porównywalnie wysoki.

 

Tak jak wspomniałeś, kolejny sezon spędzisz w Gdańsku. Co jest takiego przyciągającego w polskiej lidze? Trener Andrea Anastasi przedstawił Ci ciekawą wizję budowania zespołu, co pewnie było ważne przy podejmowaniu decyzji o dołączeniu do nadmorskiej drużyny.
– To prawda, posiadanie dobrego trenera, kogoś kto wie jak właściwie prowadzić drużynę, jest dla mnie bardzo ważne. Poza tym wysoki poziom rozgrywek i tak jak wspomniałem wcześniej – kibice. Gra w Polsce sprawia mi sporo radości i jest czymś, co chciałbym robić. Możliwość trenowania pod okiem Andrei Anastasiego, świetne warunki i otoczenie sprawiają, że jestem podekscytowany i już nie mogę się doczekać.

 

A zakosztować plusligowej atmosfery mogłeś grając w Będzinie…
– To też miało znaczenie, bo z będzińskim zespołem zagrałem kilka meczów i mam związane z tym wspaniałe wspomnienia. Fani szaleli, atmosfera była niepowtarzalna. Bardzo mi się to podobało.

 

Miniony sezon zakończyłeś zdobyciem mistrzowskiego tytułu z tureckim Arkasem Spor. Czy masz podobne oczekiwania wobec LOTOS-u Trefla Gdańsk, czy może nie skupiasz się na tym?
– Na pewno chcę ulepszyć własną grę, a moje cele będą pokrywać się z założeniami drużyny. W gdańskim zespole cele będą najwyższe, bo o mistrzostwo kraju walczyć będziemy z klubami z czołówki.

 

Grać w siatkówkę zacząłeś w wieku 12 lat, zachęcony profesjonalną grą swojej starszej siostry. Było to twoje marzenie od małego? Nie masz czasem obaw, że siatkówka może Ci się znudzić?
– Naprawdę dużo czasu minęło od tamtej pory (śmiech). Siatkówka była moim marzeniem, to prawda. Wtedy gdy jest trudno, widzę wspierających mnie fanów, czuję meczowe emocje i ta adrenalina oraz wiele miłych doświadczeń pozwalają mi nawet o nudzie nie myśleć. Kariera wielu profesjonalnych graczy trwa długo i myślę, że ekscytacja oraz wdzięczność za to, że można żyć pasją, pozwala na wytrwanie.

 

Jaki jest w takim razie Twój sportowy cel?
– Jeżeli chodzi o siatkówkę, odpowiedź jest jedna: medal olimpijski. Cel krótkoterminowy to mistrzostwo świata, a mniejsze to po prostu inne zwycięstwa.

 

Masz jakieś szczególne zainteresowania pozasiatkarskie, w których też jest coś do osiągnięcia?
– Jako siatkarz, nie mam zbyt wiele wolnego czasu, ale każdy wolny moment staram się spędzać z rodziną w Kanadzie. Poza tym lubię oglądać boks, jakieś przyjemne filmy. Nie mogę robić czegoś, co wymaga wiele wysiłku, bo energii potrzebuję do gry.

 

W Krakowie rozmawiała Małgorzata Kilijanek
Fot.: M-volley

 

(Nie ma ocen)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *